W sobotni poranek mam dla Was unboxing słuchawek Ear Force Stealth 400 Wireless Gaming Headset firmy Turtle Beach . Postaram się je w miarę ...

W sobotni poranek mam dla Was unboxing słuchawek Ear Force Stealth 400 Wireless Gaming Headset firmy Turtle Beach. Postaram się je w miarę szybko przetestować i napisać o nich kilka słów wrażeń z użytkowania. Sprzęt może zainteresować głównie posiadaczy konsol PlayStation 4 i PlayStation 3, bo jest dedykowany właśnie dla nich.


Turtle Beach Ear Force Stealth 400 Wireless Gaming Headset dla PS4 / PS3


Duże, ładnie wykonane pudełko aż się prosi aby je otworzyć.


Tył opakowania zdradza sporo istotnych informacji; co znajdziemy w zestawie, do jakich urządzeń możemy podłączyć headset i w jaki sposób połączymy poszczególne elementy.


Trochę autoreklamy, czyli dlaczego Turtle Beach jest numerem 1 wśród firm produkujących słuchawki dla graczy ;)


Jeszcze tylko te 3 "plomby" i można zajrzeć do środka :)


Po otwarciu opakowania widzimy słuchawki oraz pozostałe gadżety, ułożone w zgrabnym blistrze. Każde z akcesoriów ma swoją przegródkę i w razie potrzeby łatwo można spakować je z powrotem.


Pierwsze wrażenie jakie robi headset jest jak najbardziej pozytywne. Plastiki, których użył producent do jego wykonania są całkiem niezłej jakości. 


Na zewnątrz obu słuchawek, pod folią znajduje się logo Turtle Beach, które zapewne jest podświetlane.


W zewnętrznej części prawej słuchawki od boku w dół ciągnie się istne centrum dowodzenia. Mamy tu:

- pokrętło odpowiedzialne za regulację głośności słuchawek 

- przycisk umożliwiający przełączanie się między czterema trybami wbudowanego equalizera

- pokrętło odpowiedzialne za regulację głośności mikrofonu

- port micro-usb do ładowania akumulatora

- port na 3,5mm jack'a

Mikrofon podłączymy natomiast do otworu w umieszczonego w lewej słuchawce.

Zarówno wnętrze nauszników jak i pałąka zostało pokryte specjalną pianką. Nie przypomina ona popularnego weluru czy sztucznej skóry. Jestem ciekaw jak ten materiał sprawdzi się przy dłuższych sesjach.


Od góry przypomina o sobie nazwa producenta.


Pozostał jeszcze zestaw gadżetów, wśród których znajdziemy:

- odłączany mikrofon

- bezprzewodowy transmiter

- kabel micro-usb (do ładowania)

- kabel optyczny

- kabel jack-jack (do podłączenia urządzeń mobilnych)

- instrukcję, broszurę oraz naklejkę

Na pierwszy rzut oka bogaty zestaw, ale nie ma co się oszukiwać - niewiele tu gratisów. Większość z tych rzeczy jest niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania słuchawek. 

To w zasadzie tyle z aspektów wizualnych. Zobaczymy jak Turtle Beach Ear Force Stealth 400 Wireless Gaming Headset sprawdzi się w praktyce. Przetestuję go w grach na PlayStation 4, a także posłucham jak brzmi na nim muzyka odtwarzana, np. z telefonu. Recenzja już wkrótce!

W sobotni poranek mam dla Was unboxing słuchawek Ear Force Stealth 400 Wireless Gaming Headset firmy Turtle Beach . Postaram się je w miarę ...

W sobotni poranek mam dla Was unboxing słuchawek Ear Force Stealth 400 Wireless Gaming Headset firmy Turtle Beach. Postaram się je w miarę szybko przetestować i napisać o nich kilka słów wrażeń z użytkowania. Sprzęt może zainteresować głównie posiadaczy konsol PlayStation 4 i PlayStation 3, bo jest dedykowany właśnie dla nich.


Turtle Beach Ear Force Stealth 400 Wireless Gaming Headset dla PS4 / PS3


Duże, ładnie wykonane pudełko aż się prosi aby je otworzyć.


Tył opakowania zdradza sporo istotnych informacji; co znajdziemy w zestawie, do jakich urządzeń możemy podłączyć headset i w jaki sposób połączymy poszczególne elementy.


Trochę autoreklamy, czyli dlaczego Turtle Beach jest numerem 1 wśród firm produkujących słuchawki dla graczy ;)


Jeszcze tylko te 3 "plomby" i można zajrzeć do środka :)


Po otwarciu opakowania widzimy słuchawki oraz pozostałe gadżety, ułożone w zgrabnym blistrze. Każde z akcesoriów ma swoją przegródkę i w razie potrzeby łatwo można spakować je z powrotem.


Pierwsze wrażenie jakie robi headset jest jak najbardziej pozytywne. Plastiki, których użył producent do jego wykonania są całkiem niezłej jakości. 


Na zewnątrz obu słuchawek, pod folią znajduje się logo Turtle Beach, które zapewne jest podświetlane.


W zewnętrznej części prawej słuchawki od boku w dół ciągnie się istne centrum dowodzenia. Mamy tu:

- pokrętło odpowiedzialne za regulację głośności słuchawek 

- przycisk umożliwiający przełączanie się między czterema trybami wbudowanego equalizera

- pokrętło odpowiedzialne za regulację głośności mikrofonu

- port micro-usb do ładowania akumulatora

- port na 3,5mm jack'a

Mikrofon podłączymy natomiast do otworu w umieszczonego w lewej słuchawce.

Zarówno wnętrze nauszników jak i pałąka zostało pokryte specjalną pianką. Nie przypomina ona popularnego weluru czy sztucznej skóry. Jestem ciekaw jak ten materiał sprawdzi się przy dłuższych sesjach.


Od góry przypomina o sobie nazwa producenta.


Pozostał jeszcze zestaw gadżetów, wśród których znajdziemy:

- odłączany mikrofon

- bezprzewodowy transmiter

- kabel micro-usb (do ładowania)

- kabel optyczny

- kabel jack-jack (do podłączenia urządzeń mobilnych)

- instrukcję, broszurę oraz naklejkę

Na pierwszy rzut oka bogaty zestaw, ale nie ma co się oszukiwać - niewiele tu gratisów. Większość z tych rzeczy jest niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania słuchawek. 

To w zasadzie tyle z aspektów wizualnych. Zobaczymy jak Turtle Beach Ear Force Stealth 400 Wireless Gaming Headset sprawdzi się w praktyce. Przetestuję go w grach na PlayStation 4, a także posłucham jak brzmi na nim muzyka odtwarzana, np. z telefonu. Recenzja już wkrótce!

O Wiedźminie 3 sporo zostało już napisane i powiedziane. Ja sam jestem w trakcie ogrywania tej niesamowitej gry. Zanim jednak mogłem rozpoc...

O Wiedźminie 3 sporo zostało już napisane i powiedziane. Ja sam jestem w trakcie ogrywania tej niesamowitej gry. Zanim jednak mogłem rozpocząć zabawę, musiałem przebrnąć przez niewątpliwie "ciekawy" proces instalacji. Mało co mnie tak wkurza jak przyjście do domu z długo wyczekiwanym tytułem i odkrycie, że nie można go uruchomić. Instalacja Wiedźmina 3 przebiegała gładko do czasu włożenia drugiej płyty. Komputer wyświetlił następnie komunikat o treści: "Instalator przerwał działanie z błędem -10: błąd odczytu pliku". Niestety płyty nie dało się odczytać ani skopiować z niej danych na dysk twardy.

Po napisaniu do pomocy technicznej CDP.PL konsultant w odpowiedzi zasugerował ściągnięcie gry z GoG (27gb danych) i jak to określił "badają problem i będą informowali na bieżąco o postępach". Następnego dnia mimo wszystko udałem się do sklepu, gdzie kupiłem grę. Pracownik wymienił mi jedynie drugą płytkę, ale to wystarczyło. Dzięki całej tej operacji instalacja ruszyła już bez problemów.


21 maja CDP.PL wydało oświadczenie:

 „Drodzy Gracze,
w ostatnim czasie otrzymujemy sygnały, że u niektórych z Was pojawiły się problemy z odczytem i instalacją z płyt DVD gry Wiedźmin 3: Dziki Gon w wersji PC. Jest dla nas absolutnym priorytetem, aby każda osoba która nabyła grę była w pełni zadowolona, dlatego też nasz dział pomocy technicznej dokładnie zbadał już znaczną część ze zgłoszonych problemów. 
Przede wszystkim chcielibyśmy Was zapewnić, że komplikacje przy instalacji gry występują tylko u niewielkiej liczby użytkowników oraz że nadal możecie pobrać swoją kopię gry za pośrednictwem serwisu GOG.com, bez konieczności jej instalowania z płyty – to najdogodniejsze rozwiązanie pozwoli Wam cieszyć się rozgrywką już teraz, podczas kiedy my będziemy rozwiązywać problem z płytą.
Nieprawidłowości w odczycie danych z nośników pojawiają się najczęściej przy skraju warstwy/płyty: nośnikiem fizycznym gry jest dwuwarstwowa płyta DVD. Występują one jedynie w niektórych specyficznych przypadkach i wynikają z indywidualnych ustawień sprzętowych czytnika (np. prędkości odczytu danych z nośnika, czy moc lasera w głowicy). Przy ustawionej maksymalnej prędkości odczytu może się zdarzyć, że wiązka laserowa jest zbyt słaba, algorytm korekcji danych nie działa prawidłowo i zgłasza błędy sumy kontrolnej (CRC)."

Niestety po opublikowaniu powyższego komunikatu wymiana nośników "od ręki" w sklepach graniczyła już z cudem. Takie wytłumaczenie jest co najmniej absurdalne. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek w celu zainstalowania gry musiał grzebać w ustawieniach napędu. Według dystrybutora problem dotyczył niewielkiej liczby użytkowników jednak na forum CDPROJEKT RED temat odnośnie błędu z odczytem płyt rozrósł się do 60 stron. A trzeba mieć na uwadze, że z pewnością nie wszyscy gracze mający problem z instalacją Wiedźmina 3 się w tym miejscu wypowiedzieli.


Od premiery gry minęły już prawie dwa miesiące i temat nieco ucichł, po co więc do niego wracać? Zasadniczo jest to wskazówka dla nowych graczy, którym Wiedźmin 3 nie chce się zainstalować. Po prostu ściągnijcie grę z GoG, a same płytki odeślijcie lub oddajcie na reklamację w miejscu gdzie zakupiliście grę. Trochę poczekacie, ale w zamian dostaniecie produkt taki jaki dokładnie powinien być w dniu premiery - w pełni sprawny.

Szkoda, że nasz rodzimy dystrybutor CDP.PL nie potrafi przyznać się do błędu i zaoferować ze swojej strony jakiejś małej rekompensaty graczom za stracony czas i nerwy. Firma, która lwią część swoich zarobków opiera właśnie na Wiedźminie (nie licząc gier Blizzarda i kilku symulatorów) nie potrafi zainwestować w konkretną tłocznię i przygotować tak wielkiej premiery. Wiedźmin 3 znakomicie się sprzedał i z pewnością nadal będzie. Gra jest świetna, pięknie wydana - tylko część płyt nie działa i sporo graczy musi ją po prostu pobrać w całości z internetu. Cóż, takie mamy czasy... A ja tylko uśmiechnę się z politowaniem, gdy prędzej czy później wróci marudzenie że rynek gier na PC ma się coraz gorzej.

O Wiedźminie 3 sporo zostało już napisane i powiedziane. Ja sam jestem w trakcie ogrywania tej niesamowitej gry. Zanim jednak mogłem rozpoc...

O Wiedźminie 3 sporo zostało już napisane i powiedziane. Ja sam jestem w trakcie ogrywania tej niesamowitej gry. Zanim jednak mogłem rozpocząć zabawę, musiałem przebrnąć przez niewątpliwie "ciekawy" proces instalacji. Mało co mnie tak wkurza jak przyjście do domu z długo wyczekiwanym tytułem i odkrycie, że nie można go uruchomić. Instalacja Wiedźmina 3 przebiegała gładko do czasu włożenia drugiej płyty. Komputer wyświetlił następnie komunikat o treści: "Instalator przerwał działanie z błędem -10: błąd odczytu pliku". Niestety płyty nie dało się odczytać ani skopiować z niej danych na dysk twardy.

Po napisaniu do pomocy technicznej CDP.PL konsultant w odpowiedzi zasugerował ściągnięcie gry z GoG (27gb danych) i jak to określił "badają problem i będą informowali na bieżąco o postępach". Następnego dnia mimo wszystko udałem się do sklepu, gdzie kupiłem grę. Pracownik wymienił mi jedynie drugą płytkę, ale to wystarczyło. Dzięki całej tej operacji instalacja ruszyła już bez problemów.


21 maja CDP.PL wydało oświadczenie:

 „Drodzy Gracze,
w ostatnim czasie otrzymujemy sygnały, że u niektórych z Was pojawiły się problemy z odczytem i instalacją z płyt DVD gry Wiedźmin 3: Dziki Gon w wersji PC. Jest dla nas absolutnym priorytetem, aby każda osoba która nabyła grę była w pełni zadowolona, dlatego też nasz dział pomocy technicznej dokładnie zbadał już znaczną część ze zgłoszonych problemów. 
Przede wszystkim chcielibyśmy Was zapewnić, że komplikacje przy instalacji gry występują tylko u niewielkiej liczby użytkowników oraz że nadal możecie pobrać swoją kopię gry za pośrednictwem serwisu GOG.com, bez konieczności jej instalowania z płyty – to najdogodniejsze rozwiązanie pozwoli Wam cieszyć się rozgrywką już teraz, podczas kiedy my będziemy rozwiązywać problem z płytą.
Nieprawidłowości w odczycie danych z nośników pojawiają się najczęściej przy skraju warstwy/płyty: nośnikiem fizycznym gry jest dwuwarstwowa płyta DVD. Występują one jedynie w niektórych specyficznych przypadkach i wynikają z indywidualnych ustawień sprzętowych czytnika (np. prędkości odczytu danych z nośnika, czy moc lasera w głowicy). Przy ustawionej maksymalnej prędkości odczytu może się zdarzyć, że wiązka laserowa jest zbyt słaba, algorytm korekcji danych nie działa prawidłowo i zgłasza błędy sumy kontrolnej (CRC)."

Niestety po opublikowaniu powyższego komunikatu wymiana nośników "od ręki" w sklepach graniczyła już z cudem. Takie wytłumaczenie jest co najmniej absurdalne. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek w celu zainstalowania gry musiał grzebać w ustawieniach napędu. Według dystrybutora problem dotyczył niewielkiej liczby użytkowników jednak na forum CDPROJEKT RED temat odnośnie błędu z odczytem płyt rozrósł się do 60 stron. A trzeba mieć na uwadze, że z pewnością nie wszyscy gracze mający problem z instalacją Wiedźmina 3 się w tym miejscu wypowiedzieli.


Od premiery gry minęły już prawie dwa miesiące i temat nieco ucichł, po co więc do niego wracać? Zasadniczo jest to wskazówka dla nowych graczy, którym Wiedźmin 3 nie chce się zainstalować. Po prostu ściągnijcie grę z GoG, a same płytki odeślijcie lub oddajcie na reklamację w miejscu gdzie zakupiliście grę. Trochę poczekacie, ale w zamian dostaniecie produkt taki jaki dokładnie powinien być w dniu premiery - w pełni sprawny.

Szkoda, że nasz rodzimy dystrybutor CDP.PL nie potrafi przyznać się do błędu i zaoferować ze swojej strony jakiejś małej rekompensaty graczom za stracony czas i nerwy. Firma, która lwią część swoich zarobków opiera właśnie na Wiedźminie (nie licząc gier Blizzarda i kilku symulatorów) nie potrafi zainwestować w konkretną tłocznię i przygotować tak wielkiej premiery. Wiedźmin 3 znakomicie się sprzedał i z pewnością nadal będzie. Gra jest świetna, pięknie wydana - tylko część płyt nie działa i sporo graczy musi ją po prostu pobrać w całości z internetu. Cóż, takie mamy czasy... A ja tylko uśmiechnę się z politowaniem, gdy prędzej czy później wróci marudzenie że rynek gier na PC ma się coraz gorzej.

Macie czasami tak, że głęboko w pamięć zapada Wam fragment muzyki z jakiejś gry? Ja tak i jak się nad tym zastanowić to jest tych kawałków c...

Macie czasami tak, że głęboko w pamięć zapada Wam fragment muzyki z jakiejś gry? Ja tak i jak się nad tym zastanowić to jest tych kawałków całkiem sporo. Radosne, rytmiczne, gitarowe, wolne, nostalgiczne, elektroniczne... Zakodowane w naszej głowie dźwięki, które w każdej chwili możemy przywołać. To właśnie im chcę poświęcić jeden wpis w miesiącu w ramach wspominek nut growych.

Utworem lipca jest "The Traveler" z gry Crusader: No Remorse. Tytuł ten został wypuszczony 31 sierpnia 1995 roku przez nieistniejące już studio Origin Systems. Obecnie prawami do ich katalogu gier dysponuje Electronic Arts i większość z nich (m. in Crusader'a) można kupić na platformie Origin.


Kawałek "The Traveler" to główny motyw przygrywający w menu gry. Załóżcie słuchawki, wybierzcie najlepszą jakość, podkręćcie dźwięk i przekonajcie się sami dlaczego wiele razy zamiast wdusić przycisk "new game" siedziałem jak zaczarowany i przyglądałem się z uśmiechem na twarzy postaci elitarnego komandosa w czerwonym skafandrze.


W grze Crusader: No Remorse wcielamy się w rolę tytułowego krzyżowca, który służy Światowemu Konsorcjum Ekonomicznemu. Do czasu aż okazuje się, że byli pracodawcy postanowili nas sprzątnąć. We wprowadzającej sekwencji filmowej widzimy jak giną nasi koledzy, a my jakimś cudem unikamy śmierci. Dołączamy do Ruchu Oporu i szukamy zemsty. Bez żalu. Bez litości. Bez wyrzutów sumienia. Wszystko to w rzucie izometrycznym, okraszone doskonałą (jak na tamte czasy) grafiką SVGA.

Cześć! Zdaję sobie sprawę, że trochę mnie nie było. Jak to w życiu bywa przychodzi czas kiedy musimy nieco przewartościować swoje prioryte...

Cześć! Zdaję sobie sprawę, że trochę mnie nie było. Jak to w życiu bywa przychodzi czas kiedy musimy nieco przewartościować swoje priorytety. W wyniku mniejszych i większych zawirowań sporo czasu nie pisałem na blogu. Podczas mojej nieobecności dostawałem jednak od Was jasne sygnały, że nadal chętnie odwiedzacie Jeszcze Jeden Level. W moim przypadku Czytelnicy = motywacja i chęć do działania. Także krótko i bez zbędnych obiecanek... Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu nowa szata graficzna (choć sam blog wymaga szlifów).

Wracam i wkrótce znowu będzie co poczytać :)



Siekania demonów nigdy za wiele. O Diablo III pisałem już przy okazji recenzji podstawowej wersji gry w wersji na Xboxa 360 oraz dodatku ...

Siekania demonów nigdy za wiele. O Diablo III pisałem już przy okazji recenzji podstawowej wersji gry w wersji na Xboxa 360 oraz dodatku Reaper of Souls w wersji na PC. W drugiej połowie sierpnia ukazała się natomiast kompilacja podstawki i dodatku wersji na PlayStation 4 (a także inne konsole), którą Blizzard nazwał dumnie Ultimate Evil Edition. Nie będzie to kolejna recenzja, ale raczej luźne wrażenia i kilka słów o tym co znajdziemy nowego w tym właśnie wydaniu.


Diablo III: RoS UEE na PlayStation 4 jest szybkie, dynamiczne i diabelnie miodne. Mało, która gra oferuje tak intensywne i ekscytujące, kanapowe granie dla nawet czterech osób jednocześnie. Oczywiście z małymi przerwami, kiedy trzeba posprzedawać łupy i pozmieniać umiejętności, bo wtedy każdy z grających przymusowo czeka na swoją kolej. Zdobyte przedmioty są automatycznie rozdzielane dla konkretnych klas postaci na podstawie statystyk, co zapobiega kuriozalnym sytuacjom kiedy farciarz będący najbliżej pokonanego wroga zazwyczaj zgarniał wszystko. Oczywiście system nie jest doskonały, zwłaszcza kiedy w drużynie trafi się osoba lubiąca kolekcjonować wszystkie śmieci i tym samym mniej lub bardziej świadomie zapychać pozostałym ekwipunek.


Możliwości PlayStation 4 pozwoliły na usprawnienie szaty graficznej. Do poziomu detali znanego z komputerów co prawda jeszcze trochę brakuje, zwłaszcza jeśli chodzi o szczegółowość postaci. Gra wygląda za to znacznie lepiej niż na PlayStation 3 czy Xbox'ie 360. Przede wszystkim zwiększono ilość maszkar i wreszcie nie można narzekać na brak mięcha armatniego. Jest jednocześnie dużo bardziej płynnie. Oczywiście kiedy wpadniemy w naprawdę niezłą zawieruchę klatki animacji spadają, ale nadal pozostają na pewnym, akceptowalnym poziomie. W każdym razie nie przeszkadza to w precyzyjnym wyprowadzaniu kolejnych ataków przez naszych bohaterów.


System Nemesis to absolutnie nowy element i jednocześnie ukłon Blizzarda w stronę konsolowych graczy. Nie znajdziemy tego trybu na poczciwych blaszakach. Od czasu do czasu wybrany losowo potwór, który zabije naszego bohatera, wysysa jego moc i przenosi się do innego wymiaru. Tak przypakowany demon poluje następnie na graczy z naszej listy przyjaciół. Materializuje się w ich grze, przeważnie w mało oczekiwanych momentach z nadzieją dokonania kolejnego mordu i wzmocnienia swoich zdolności. Skoki adrenaliny kiedy usłyszycie zawodzenie zwiastujące nadejście sługi zła, połączone z drżeniem pada - gwarantowane.


Kiedy uda nam się ubić tak potężnego czarta oprócz tradycyjnego sprzętu upuszcza on prezent dla przyjacielskiego Nefalema, którego właśnie pomściliśmy. Cały myk polega na tym, że tylko ta konkretna osoba może go rozpakować i cieszyć rzadką czy nawet legendarną zawartością. Diablo III: RoS UEE umożliwia przesyłanie praktycznie wszystkich przedmiotów między postaciami. Można w pełni swobodnie handlować, a przedmioty legendarne nie są przypisywane do konta znalazcy.


Gra na PlayStation 4 nie jest pozbawiona lagów. Nawet podczas rozgrywki z osobami z tego samego regionu zdarzają się kilkusekundowe opóźnienia. Po prostu gdy znajdziemy się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze szkoda nerwów i lepiej w takim przypadku poszukać innego gospodarza. Czasem może to chwilę zająć, bo gra lubi nas uporczywie wrzucać do tej samej drużyny. Warto zaznaczyć, że poziom trudności jest skalowany w stosunku do najbardziej doświadczonego bohatera i jednocześnie zostają podciągnięte statystyki pozostałych postaci obecnych w drużynie. Tym sposobem nawet najmniej doświadczeni herosi nie poczują się jak piąte koło u wozu.


Nigdy nie zrozumiem jak można czerpać przyjemność z grania kiedy korzystamy z przypakowanych, przekraczających wszelkie granice przyzwoitości przedmiotów. Niestety wiele osób sztucznie sobie pomaga, dlatego warto olewać takich delikwentów i grać raczej we własnym, sprawdzonym gronie. Nie ma co oczekiwać, że Blizzard coś z tym zrobi. Pliki postaci nie znajdują się na serwerach firmy, a na dyskach naszych konsol i są podatne na wszelkiego rodzaju manipulacje. Niestety coś za coś; nie musimy być podłączeni stale do sieci, ale za to w grze już na tym etapie sporo jest oszustów.


Diablo III: Reaper of Souls - Ultimate Evil Edition to świetna konwersja, idealnie przystosowana do możliwości konsol nowej generacji. Warto zwrócić uwagę na ten tytuł jeśli szukamy wciągającej rozrywki dla 2-4 graczy. Zwłaszcza, że Blizzard obiecał wspieranie gry kolejnymi aktualizacjami. W niedalekiej przyszłości czekają nas głębokie szczeliny, tryb rankingowy... ale już zupełnie inna bajka.

Wahałem się nad kupnem Wasteland 2 . Pierwsza część ukazała się w 1988 roku i nie miałem szans w nią zagrać, ponieważ miałem wtedy znacznie ...

Wahałem się nad kupnem Wasteland 2. Pierwsza część ukazała się w 1988 roku i nie miałem szans w nią zagrać, ponieważ miałem wtedy znacznie ciekawsze rzeczy do roboty, tj. powierzchowne poznawanie otaczającego świata i stawianie pierwszych kroków :) Poza tym jeszcze nie miałem komputera. 


Druga część serii została ufundowana z pomocą Kickstartera i po latach wytężonej pracy w końcu wylądowała na sklepowych półkach. "Poczuj emocje tradycyjnej walki w turach z widokiem na całą drużynę jak w klasycznych grach RPG" - głosił opis na opakowaniu. Kiedy zobaczyłem ten tytuł na własne oczy, ożyły we mnie wspomnienia. Świetne pudełko, prawdziwa instrukcja i masa dodatków w cenie zwykłego, premierowego tytułu? Tak się już nie wydaje gier, pomijając edycje kolekcjonerskie. W dodatku kolega, który miał okazję zagrywać się jeszcze w pierwszą część Wasteland skwitował krótko: "Jak tego nie kupisz, to przez najbliższy miesiąc nie będziemy mieli o czym gadać". 

Tak więc kupiłem i oto co kryje w środku pudełko Wasteland 2:



Ładne pudełko przypominające edycje kolekcjonerskie, tyle że zmniejszone do rozmiarów normalnej gry. Z tyłu przepięknie "porysowane" :) 



Tu już bardziej zwyczajne, plastikowe opakowanie zawierające klucz aktywacyjny, płytkę z grą oraz ścieżkę dźwiękową z Wasteland 2


Ciekawe zdjęcia postaci w formie pocztówek, które możecie wysłać do znajomych o ile zasłużyli ;)


Niesamowicie wykonana mapa (dosłownie czuć wszelkie wypukłości pod palcami!), która nie pozwoli Wam się zgubić w świecie Wasteland 2





Przydatna, gruba jak na dzisiejsze czasy instrukcja w języku polskim oraz angielskim z kolorowymi zdjęciami, opisami broni, umiejętności i poradami. Nie żadna broszurka, pdf czy inne badziewie. Obowiązkowa lektura zarówno przed rozpoczęciem jak i podczas rozgrywki



Dwustronny, klimatyczny plakat


Bardzo miły gest w postaci klucza Steam do pierwszej części Wasteland i jej ścieżki dźwiękowej


Gra w pełnej okazałości

Wydanie Wasteland 2 w Edycji Strażnika to istna perełka. Niejedna edycja kolekcjonerska mogła by się powstydzić takich gadżetów, a to wszystko w cenie zwykłego, premierowego tytułu. Moi strażnicy już nie mogą się doczekać kolejnego zadania w tym niezwykłym, postapokaliptycznym świecie. Wasteland 2 to według obietnic twórców 50 godzin rozgrywki, więc czym prędzej zmykam grać wierząc, że jest ona co najmniej tak ekscytująca jak samo wydanie.