Najlepsze gry o wampirach #3
16:08:00Witajcie ponownie, po długiej przerwie udało mi się znaleźć i ukończyć kolejną ciekawą pozycję, którą mogę śmiało dodać do swojej listy t...
Firewatch - symulator chodzenia
12:25:00Cześć, niedawno ukończyłem Wiedźmin 3 Dziki Gon - i mimo, że gra była cholernie dobra poczułem się zmęczony. Potrzebowałem przerwy od t...
Divinity Original Sin 2 Definitive Edition
11:32:00Divinity Original Sin 2, gra o której mógł bym pisać/gadać godzinami i to nie starczyło by mi czasu żeby to wszystko jakoś spiąć w całoś...
Divinity Original Sin 2, gra o której mógł bym pisać/gadać godzinami i to nie starczyło by mi czasu żeby to wszystko jakoś spiąć w całość. Czym i dla kogo właściwie jest ta gra. Divinity 2 to luźna kontynuacja części pierwszej. Piszę luźna bo nie wymaga od gracza zapoznania się z pierwowzorem - są jakieś nawiązania, ale tak mało istotne, że nic nie stracicie. Nie mniej, grę również polecam. Jednak dzisiaj napiszę to i owo o dwójeczce. Divinity 2 to taktyczna, turowa gra RPG w klimatach fantasy. Pierwsze skojarzenie - seria Baldurs Gate. Elfy, krasnoludy, jaszczuro-ludzie, miecz i magia to chleb powszedni w tej grze.
![]() |
| Dialogi i opisy są w całości po polsku |
System walki
Fabuła
Świat, muzyka
Gry dla dwojga #4
14:12:00Guacamelee 2 to kontynuacja Guacamelee z 2013 roku (no nie gadaj, naprawdę?). Czy warto brać się za pierwszą część? Oczywiście, że tak....
Guacamelee 2 to kontynuacja Guacamelee z 2013 roku (no nie gadaj, naprawdę?). Czy warto brać się za pierwszą część? Oczywiście, że tak. Grę mamy dawno za sobą, a na PS store pojawiła się promocja na sequel. Dobra dobra, to czym jest to Guacamelee 2, jakaś gra o gotowaniu? Nie, ale dowcipy z jedzeniem tam znajdziecie. W dużym skrócie, jest to platformówka dla dwojga, która sprawdzi waszą cierpliwość, znajomość układu przycisków na padzie i czas reakcji. Momentami panuje prawdziwy chaos, a połapać się w tym wszystkim jest ciężko. Na szczęście gra oferuje kooperację, więc w całym tym zamieszaniu możemy liczyć na naszego partnera, który nie raz wyciągnie nas z tarapatów. Nawet więcej, gra potrafi sprawdzić kto w czym jest dobry, bywały etapy, w których nie miałem najmniejszych szans, a drugi gracz spokojnie sobie z nimi radził - istna magia!
To może od początku bo się zapędziłem. Guacamelee 2, wcielamy się w prawdziwego luchadora o imieniu Juan, który dzięki magicznej masce ma możliwość przemierzania świata nieumarłych oraz walki z różnymi potworami. Drugi gracz wciela się w postać o imieniu Tosada, żeńska zapaśniczka i opiekunka zaklętej maski. Oprócz sekwencji platformowych, które będą towarzyszyć nam przez całą grę co jakiś czas nadejdzie czas na walkę. Chwyty, rzuty, podcięcia, ataki w duecie - Guacamelee 2 nie zatraciła pazura i tak samo jak jej poprzedniczka pokazuje jak w prosty i przyjemny sposób można razem oklepać parę tyłków. Mimo tego co pisałem wyżej, że gra jest trudna i wymagająca to nie zrażajcie się. Przygoda jest okraszona świetnym poczuciem humoru z nawiązaniami do internetowych hitów i klimatyczną muzyką. Więc nie zwlekajcie, bierzcie swojego gracza numer dwa, siadajcie i grajcie! Polecam.
Dragon Ball FighterZ
12:36:00Podczas oglądania targów E3 w 2017 roku znalazłem kilka pozycji, które wiedziałem, że muszę ograć. Pośród nich pojawił się też on. W fo...
- Pakiet komentatora (dostępny 15 kwietnia 2018 r.)
![]() |
| GOKU ZGŁUPIAŁ OD TYCH LICZB |
Pokemon X - kieszonkowe stworki w najlepszym wydaniu
15:03:00Seria gier z kieszonkowymi potworkami zawsze miała specjalne miejsce w moim sercu. Chociaż formuła wydaje się niezmienna od lat, a je...
![]() | |
| Mój ulubiony Pokemon |
Yakuza Kiwami - takie Japońskie GTA? No chyba nie bardzo
11:10:00Ostatnio dzięki dobroci Playstation otrzymałem w plusie Yakuza Kiwami. Serię kojarzę, ale nigdy nie miałem czasu, chęci czy ekstra kasy, ...
![]() |
| Akira Nishikyama |
![]() |
| Goro Majima |
Yakuza walką stoi, i to dosłownie. Spacerując po ulicy co chwilę zaczepi nas jakiś gang podlotków, którzy myślą, że dadzą radę pobić i okraść kolesia w szarym garniturze. No nie na mojej zmianie! System walki w Yakuzie składa się z czterech stylów:
Brawler: Skupia się na mocnych ciosach i szybkich atakach, określił bym go jako ten zbalansowany. Nie ukrywam, że większość gry, a raczej skopanych tyłków załatwiłem przy użyciu niego.
Rush: Tak jak się czyta, Rush skupia sie na szybkości oraz unikaniu ciosów przeciwnika. W tym trybie nie możemy trzymać gardy, więc szybkie nóżki to nasz główny atut. Bardzo widowiskowy i efektowny styl, który wiele razy uratował mi skórę.
Beast: Najwolniejszy, ale zarazem najsilniejszy styl gdzie Kiryu niczym prawdziwa bestia może bić wielu kolesi na raz, podnosić ciężkie przedmioty ( rzucać i walić po głowach). Tutaj chodzi tylko o siłę ciosu i przebicie się przez gardę oprycha. Bardzo widowiskowa jest garda, gdzie Kiryu przybiera specyficzną pozę i niczym mur może dać się obijać bez ponoszenia znacznych obrażeń.
Dragon: To dzięki temu stylowi Kiryu otrzymał swój przydomek smoka, jest to najprościej mówiąc ulepszony Brawler, gdzie ciosy są wciąż szybkie, jednak bardziej precyzyjne i mocniejsze. Czasem wystarczy jedno skuteczne uderzenie, aby położyć kogoś na łopatki.
System walki z początku wydaje się bardzo okrojony, ot wciskać 2-3 guziki w różnej kolejności. Grę na łatwym poziomie może dało by się tak ukończyć. W trybie normalnym z początku czułem się swobodnie, do czasu, aż przeciwnicy zaczęli lepiej się bronić i atakować. Wtedy zrozumiałem, że samo klepanie sprawdzonych kombinacji już nie działa i trzeba wyprowadzać lepsze i bardziej skomplikowane techniki unieszkodliwiające oprycha. Bardzo ważnym aspektem jest także wykorzystanie naszego otoczenia, podnoszenie różnych przedmiotów (możemy też wyjąć jakiś nóż lub kij no bo kto nam zabroni?) za pomocą których możemy walczyć, lub inne ściany czy słupy, na których dobijemy wroga. Przebieg walki zależy od ilości przeciwników. Wystarczy wtedy wybrać tryb bestii złapać jednego łotra i cisnąc nim w resztę ekipy, problem sam się rozwiązuje.
Co do rozwoju postaci, mamy 4 drzewka, które ulepszamy poprzez zdobywane doświadczenie. (Brzmi logiczne nie?) Wykonywanie pobocznych zadań, klepanie ulicznych zbirów. Możliwości na szybki exp jest sporo. Trzy podstawowe style możemy doskonalić w ten sposób, tak samo jest z pasywnymi umiejętności czy paskiem życia. Tylko technika smoka posiada swój oddzielny pasek na rozwój wymagający od nas czegoś innego niż punkty doświadczenia.
Tibia nostalgiczny powrót po latach
10:25:00Jakoś w czerwcu tego roku rozmawiałem ze znajomymi o grach. Temat zszedł szybko na klasyki z dzieciństwa, pośród wielu tytułów padła też...
Jakoś w czerwcu tego roku rozmawiałem ze znajomymi o grach. Temat zszedł szybko na klasyki z dzieciństwa, pośród wielu tytułów padła też Tibia. Przez chwilę czuć było jakąś niepewność w atmosferze - czy Cię wyśmieją czy nie. Okazało się jednak, że wszyscy w to grali i dobrze wspominają tamte czasy. Od tego momentu minęło trochę, a ja wciąż w głowie gdzieś miałem tą starą grę. I wiecie co? Zainstalowałem klienta, stworzyłem postać i zacząłem grać! Ostatni raz byłem tutaj w okolicach gimnazjum, więc uwierzcie mi - zmieniło się i to sporo.
Mój pierwszy zakupiony oryginał cz.2
16:24:00Odkładanie kasy w końcu dało pozytywny efekt i pewnego, pięknego dnia wręczyłem Ojcu całą uzbieraną sumkę. Było to około 140 złotych - kupa...
A co było w środku? W pudle znajdowały się:
- dwie płyty; jedna z właściwą grą i druga ze spolszczeniem wraz z dodatkowymi mapkami,Instalacja przebiegła bez problemów i już chwilę później powitała mnie animacja słynnego miecza przebijającego globus z napisem "New World Computing". Intro opowiadało nastomiast krótką historię o śmierci Lorda Ironfista i konflikcie potencjalnych następców - Rolanda i Archibalda. W końcu zobaczyłem ekran znajomej uliczki z karczmą i nastąpił pierwszy szok. Cóż to za miód dla moich uszu płynący z głośników? Oczywiście muzyka, ale jakby stworzona zupełnie od nowa. Plumkanie w formacie midi znane z wersji demo zostało zastąpione soundtrackiem w jakości audio cd z pełnym instrumentarium a nawet chórkami! Niesamowite! W samej grze było jeszcze lepiej; każdy zamek miał swój świetnie dopasowany motyw muzyczny, podobnie jak i rodzaj terenu po którym się poruszaliśmy. Bitwy zaś były pełne bębnów, okrzyków i jęków konających żołdaków.
Nad grafiką nie będę się rozpływał, bo gra w zasadzie wyglądała tak samo pięknie jak w wersji demo. Przybyło oczywiście szczegółów, detali i obiektów na mapie świata. W kampanii można było wybrać po której stronie konfliktu się opowiemy, a po rozegraniu kilku misji wróg kusił nas do przejścia na jego stronę! Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim. Któregoś dnia klikając po menu gry odkryłem (ukrytą dosłownie za drzwiami karczmy) zapowiedź Might and Magic VI - ta grafika na obrazkach wydawała mi się niemal fotorealistyczna i jeszcze ta sugestywna, stopniująca napięcie muzyka powodowała ciary na plecach.
Największe wrażenie zaraz po muzyce zrobił na mnie edytor map. Gdy znałem już większość pojedynczych scenariuszy zacząłem dłubać przy własnych mapach i zabawa rozpoczęła się właściwie od nowa. Można było zaprojektować właściwie wszystko, od krain, rozlokowania surowców, układu sił, aż po własne teksty w butelkach dryfujących po wodzie. Dobrze, że wszystkie oceny w szkole były już w zasadzie wystawione to i rodzice łaskawiej patrzyli na mój nowy nałóg i pozwolili trochę posymulować chorobę ;)
Poziom trudności był bardzo dobrze wyważony, a dzięki polskiej instrukcji i napisom w grze było mi znacznie łatwiej stawiać kolejne kroki. Oczywiście, nadal zdarzały się porywy z motyką na słońce, tyle że już na znacznie mniejszą skalę niż w jedynce. A to jednym razem mój oddział został "wchłonięty" przez armię duchów, innym natomiast komputerowy przeciwnik za dobrze się rozwinął i po prostu zaspamował mnie żywiołakami przywoływanymi z zaklęć. Chyba najbardziej bolesną lekcją była zła odpowiedź udzielona na zagadkę sfinksa. Jak to? Mój heros zniknął? Z całą armią??? Tak po prostu?! Życie...
Niestety jeśli chodzi o zawartość mojego pierwszego oryginału to została mi jedynie ulotka z drzewkami rozwoju zamczysk oraz jednostkami. Z tego co się orientuję odkupienie całego dużego pudełka (polskie wydanie) wraz z zawartością dziś jest nie lada wyzwaniem. Nie tracę jednak nadziei, a na osłodę zawsze mogę pożyczyć od żony płytkę z Kolekcji Wszechczasów, a w razie potrzeby sięgnąć też do instrukcji. Niestety nie pamiętam już czy to jest oryginalny przedruk czy też treści powstały zupełnie od nowa.
Na koniec warto odpowiedzieć sobie na częste pytanie zadawane przez fanów serii. Która wobec tego część jest lepsza? Dwójka czy trójka? W Heroes of Might and Magic III zostały ulepszone w zasadzie wszystkie aspekty znane z części II i to w tych herosów zdarza mi się częściej grywać. Nie zmienia to jednak faktu, że Heroes of Might and Magic II: The Succession Wars zawsze będzie numerem jeden z moim sercu choćby z racji tego że było to moje pierwsze zakupione za własne pieniądze pudełko z grą.











































Obserwuj nas
Działamy nie tylko na blogu.