Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diablo III. Pokaż wszystkie posty

Diablo III to relatywnie dobry tytuł. Mimo, że spędziłem przy tej grze dobre kilkaset godzin to jednak nie spełniła ona moich oczekiwań. Mo...

Diablo III to relatywnie dobry tytuł. Mimo, że spędziłem przy tej grze dobre kilkaset godzin to jednak nie spełniła ona moich oczekiwań. Może od czasu kiedy triumfy święciło Diablo II wraz z dodatkiem Lord of Destruction po prostu dorosłem? Może już nie potrafię siekać całych rzeszy stworków bez opamiętania, a samo uniwersum nie wzbudza już we mnie tak wielkich emocji jak kiedyś? 


Na początku 2013 roku z pozycją głównego projektanta pożegnał się Jay Wilson, a jego miejsce zajął Josh Mosqueira. Świeża krew bardzo się przydała, bo już w sierpniu Blizzard zapowiedział na Gamescomie pierwszy oficjalny dodatek do Diablo III o podtytule Reaper of Souls. Rozpalił on na nowo nadzieje w sercach fanów, że gra nareszcie może być właśnie taką jaką sobie wymarzyli. Przecież Diablo II przed wydaniem dodatku też dalekie było od ideału. Doskonale to pamiętam.


Kiedy 25 marca zegar wybił godzinę dwunastą nieustraszeni Nefalemowie ponownie wkroczyli do Świata Sanktuarium, aby ratować ludzkość przed niechybną zagładą. Mimo, że mój bohater wydawał się świetnie przygotowany, brutalna rzeczywistość szybko zweryfikowała jego słabe punkty. A ja zamiast obniżyć poziom trudności, z każdą kolejną śmiercią mojej postaci uśmiechałem się i na przekór wszystkiemu brnąłem do przodu. W kilka chwil przekonałem się, że jednak nie wydoroślałem, a Diablo III: Reaper of Souls totalnie mnie wessało! Ocknąłem się dobre kilka dni później, zmęczony... co ja mówię, wypompowany ale za to bardzo szczęśliwy.

Prolog
 

Na wstępie chciałbym pochwalić Blizzarda za przygotowanie serwerów do premiery Reaper of Souls. Doskonale dały sobie radę z natłokiem spragnionych rzezi i legendarnych przedmiotów graczy, którzy już od północy szturmowali Zachodnią Marchię. Nie ma nic gorszego kiedy czekamy z przyjaciółmi o godzinie zero; jest gorąca pizza i schłodzone piwko, a gra nie działa. Firma wyciągnęła wnioski ze swoich poprzednich premier, w tym także podstawki Diablo III i tym razem wszystko przebiegło bez przeszkód. Mało tego, podczas premierowej nocy nie uświadczyłem ani jednego laga.


Fabułę dodatku da się właściwie streścić w jednym zdaniu. Kamień Dusz został skradziony przez Anioła Śmierci - Maltaela który jak przystało na tego prawdziwego złego - chce doprowadzić do zagłady ludzkości. Naszym zadaniem jest temu zapobiec co nie będzie łatwym zadaniem. W miarę postępów odkryjemy, że nawet w obliczu zagłady ludzie nie potrafią się zjednoczyć a Zachodnie Królestwo trawią wewnętrzne wojny i konflikty. Zadania poboczne w Reaper of Souls tworzą mroczną atmosferę w większości przypadków pokazując bezsilność mieszkańców wobec wszechogarniającego świat zła. Jest ich naprawdę wiele, a szczególnie podobało mi się, że Blizzard rozbudował je w stosunku do oryginału. Zaledwie kilka dialogów więcej między postaciami zdecydowanie wpływa budująco na klimat gry.

Gramy!


Nie jest tajemnicą, że Reaper of Souls jest dużo trudniejsze od podstawki. W każdym razie dla nas już nie było, kiedy okazało się że nasze wykoksane postacie giną na każdym kroku dziurawione przez szkieletowych łuczników i masakrowane przez służebnice śmierci. Byłbym zapomniał, w międzyczasie egzekutorzy wyssali nasze dusze. Przesunięcie suwaka poziomu trudności z Udręki II na Udrękę I zaowocowało poprawą, choć nadal gra była wymagająca. 


Potęgę i niszczycielską moc Maltaela widać na każdym kroku. Nieraz przyjdzie nam patrzeć na tragedie mieszkańców Zachodniej Marchii, a także ratować tych których się da z opresji. Warto zwiedzać wszystkie miejscówki, nawet te nie związane z głównym wątkiem. Prawie każda z nich ma swoją historię do opowiedzenia poprzez znalezione księgi czy też dialogi z napotkanymi postaciami. Płonące wille, nawiedzone magazyny, splądrowane mieszkania czy wypełnione zwłokami tunele robią naprawdę duże wrażenie.


Potwory, które spotkamy na swojej drodze tylko czekają, aby pozbawić życia nasze ukochane postacie. Są przy tym bardziej inteligentne. Szkielety nauczyły się robić krok w tył, w celu uniknięcia ciosu natomiast nowi przeciwnicy chętnie atakują w grupach wzmacniając umiejętności swoich pobratymców. Bestiariusz Zachodniej Marchii jest bogaty i nie sposób odmówić ekipie Blizzarda pomysłowości. Walki z największymi złymi są wymagające, a pokonanie takiego Uzraela - nawet za dziesiątym razem sprawia wielką satysfakcję. Nie jest to oczywiście poziom bossów rodem z World of Warcraft, ale i tak sieją oni zniszczenie wśród Nefalemów. Trzeba kilka razy zginąć, aby nauczyć się poszczególnych walk. Można oczywiście obniżyć poziom trudności, ale czy jest to czyn godny prawdziwych bohaterów?

Najświetniejszy z najświętszych


Nie pytajcie mnie czym się różni Krzyżowiec od Paladyna. Może tym, że jest bardziej niż ktokolwiek związany ze swoją tarczą? To znaczy, może się z nią rozstać, ale stracimy w ten sposób wiele profitów zapewnianych przez umiejętności. Bez wątpienia jest to świetna postać, jak dla mnie znacznie bardziej dynamiczna niż Mnich czy Barbarzyńca. I choć nie ma 30% redukcji obrażeń to z pewnością może robić zarówno za prawdziwego "tanka" jak i zadawać konkretne obrażenia. Drzewko jego umiejętności jest bardzo różnorodne; znajdziemy tam wiele umiejętności: od skupiających potwory na naszej postaci, poprzez inkantacje - wpływające na naszych sojuszników, a skończywszy na prawdziwie niszczycielskich mocach. 


Krzyżowiec jest też jedyną postacią która może nosić dwuręczną broń i tarczę. Okupione jest to jedynie nieco wolniejszym poruszaniem się, ale ten brak można skutecznie uzupełnić przedmiotami czy punktami mistrzowskimi. Możemy też przywołać rumaka, dzięki któremu możemy przez te kilka sekund poruszać się znacznie szybciej. Jeśli komuś brakowało Paladyna z Diablo II; tęsknicie za latającymi świętymi młotami i gromami z niebios - z otwartymi ramionami powitacie Krzyżowca. To naprawdę diabelnie skuteczna i przy tym bardzo widowiskowa postać.


A co z naszymi dawnymi bohaterami? W związku z tym, że w Reaper of Souls możemy awansować na 70 poziom doświadczenia każda z klas otrzymała jedną nową umiejętność aktywną oraz trzy pasywne. Ooo tak, mój Szaman uwielbia topić wrogów w stawie z piraniami! 

Wieszczka i pozostali rzemieślnicy

Wprowadzenie wieszczki o wdzięcznym imieniu Myriam to absolutnie strzał w dziesiątkę. Zdarzało Wam się, że wypadł praktycznie idealny przedmiot gdyby tylko nie jeden mały feler? Teraz w każdej rzeczy można przerobić jeden, niechciany bonus - ogranicza Was tylko ilość esencji i zasobność portfela. Jest oczywiście kilka haczyków; nie każdą właściwość można wylosować i każda kolejna przeróbka tego samego przedmiotu kosztuje coraz więcej złota. Skorzystanie z tej zdolności powoduje także przypisanie rzadkiego przedmiotu do konta naszej postaci. 


Dzięki Myriam możemy także zafundować naszym przedmiotom wizualny lifting. Na pewno znaleźliście kiedyś świetny przedmiot, ale jednocześnie wyglądający tak paskudnie że szkoda było nim szpecić postać. Wieszczka może zmienić wygląd danej rzeczy na dowolny zwykły lub nawet określonej legendarki (jeśli posiadamy takowe w naszej kolekcji). Sami więc widzicie, że Myriam to bardzo przemyślana i przydatna postać, na pewno nie dodana na siłę. 


Osobny akapit warto poświęcić naszym dawnym, wysłużonym rzemieślnikom - kowalowi i złotnikowi. Otrzymali oni mnóstwo nowych, potężnych przepisów wymagających specjalnych materiałów. Zarówno receptury jak i składniki można znaleźć polując na określone kreatury ze Świata Sanktuarium. Zanim ubierzemy w te unikatowe zestawy naszą postać upłynie z pewnością wiele czasu. Nie wiem jak Wy, ale ja z pewnością przetrząsnę każdą szczelinę w poszukiwaniu potrzebnych składników!

Tryb przygodowy czyli Zlecenia i Szczeliny Nefalemów


Tryb przygodowy jest tym czymś, czego zdecydowanie brakowało podstawce Diablo III. Dostępny po ukończeniu kampanii, prawdziwy pożeracz czasu i jednocześnie sowicie wynagradzający nas za trudy podejmowanych wyzwań. Po pojawieniu się na mapie możemy wykonać szereg zadań, po 5 na każdy akt. Może to być ubicie określonego potwora, oczyszczenie określonego poziomu ze sługusów zła czy też obrona konkretnej miejscówki. Zleceń jest całe mnóstwo i są one za każdym razem generowane losowo. Za ich wykonanie jesteśmy nagradzani, złotem, krwawymi odłamkami, fragmentami klucza szczeliny i doświadczeniem, a jeśli uda nam się zrobić je wszystkie - Tyrael dorzuci nam skrzynię ze skarbem. Mogą się w niej znajdować klejnoty, przedmioty rzadkie, a nawet legendarne. 


Kiedy uzbieramy wystarczająco dużo fragmentów kluczy możemy stworzyć szczelinę, w której czeka na nas mnóstwo wymagających potworów i czempionów umiejscowionych praktycznie jeden na drugim! W walce z nimi pomagają nam nietypowe kapliczki dające chwilową nieśmiertelność czy zwiększające obrażenia naszych bohaterów o 400%. Po wybiciu określonej ilości maszkar pojawia się ostateczny boss, który rzuca mnóstwo ciekawych rzeczy, a także krwawe odłamki. Najważniejsze, że nie ma już sytuacji kiedy gramy pięć godzin i nie wypada żaden przedmiot legendarny. Teraz siadając nawet na godzinkę mamy duże szanse znaleźć coś interesującego.


Krwawe odłamki możemy natomiast wykorzystać do kupna przedmiotów u Kadali. Posiada ona sprzęt, którego właściwości nie znamy dopóki nie zdecydujemy się na zakup. Trafiają się głównie przedmioty rzadkie i ponoć legendarki, choć dotychczas nie miałem tyle szczęścia. Tym sposobem historia zatacza koło i hazard wraca do gry.

Grafika i udźwiękowienie


Diablo III nigdy nie było nastawione na graficzne fajerwerki i ogólnie rzecz biorąc w dodatku niewiele się zmieniło. W piątym akcie dominuje mroczna, gotycka stylistyka. Oprócz skąpanego w ogniu miasta, zwiedzimy także spowite mgłą krwawe moczary, krypty, okoliczne pustkowia i Fortecę Pandemonium. Poza różnorodnymi sceneriami cieszą oko także przepiękne tła. Warto się czasem na chwilę zatrzymać by się im dokładniej przyjrzeć. Gra śmiga płynnie poza jedną lokacją - Przejściem Rakkisa w III akcie. Już w podstawce było kiepsko, a w Reaper of Souls momentami animacja spada w tym miejscu do 5 klatek. Staram się omijać to miejsce szerokim łukiem, bo nie wierzę że Blizzard jeszcze coś zdziała w tej kwestii. Oni sami chyba nie wiedzą w czym tkwi problem. 


O dźwiękach nie będę się rozpisywał, bo wszystko jest tutaj na swoim miejscu. Chrzęst stali i jęki nieszczęśników złowrogo płyną z głośników potęgując pozytywne wrażenia z rozgrywki. Polski dubbing jak to w produkcjach Blizzarda wypada bardzo dobrze i gra nic a nic nie traci przez to na swoim klimacie. Tym razem to muzyka zwróciła bardziej moją uwagę. W Reaper of Souls poszczególne instrumenty są dużo bardziej wyeksponowane. Wyraźnie słychać skrzypce czy instrumenty dęte, które stopniują narastające napięcie po to by w kulminacyjnym momencie przejść w delikatny, chóralny śpiew kojący naszą duszę. Pięknie zostały też wkomponowane dzwony, a uderzenia w gong nieraz powodowały u mnie ciarki na całym ciele. Ścieżka dźwiękowa jest absolutnie genialna, jedna z najlepszych jakie słyszałem przez ostatnie kilka lat w grach video.

Werdykt



Na właśnie takie Diablo III czekałem!!! Jeśli jeszcze choć przez chwilę zastanawiacie się czy warto wydać stówę na ten dodatek to nie róbcie tego ani chwili dłużej. Reaper of Souls to lekarstwo na wszystkie bolączki podstawki, jest dokładnie to czym było Lord of Destruction dla Diablo II. Mało która gra przykuła mnie do monitora na tak długi czas, przerywany jedynie litrami kawy i kilkoma godzinami snu. Przejście V aktu Szamanem zajęło mi około 10 godzin, ale zaznaczam że starałem się zwiedzić wszystko co się dało i delektowałem się każdym jego aspektem. Krzyżowiec, mnóstwo ciekawych przedmiotów legendarnych, Zlecenia i Szczeliny Nefalemów to natomiast kolejne powody aby nie odchodzić od gry przez kolejne kilkadziesiąt (kilkaset?!) godzin. Blizzard tym razem praktycznie w każdym aspekcie pokazał klasę i przywrócił mi wiarę w to wspaniałe uniwersum. A czy Wasi bohaterowie są gotowi zmierzyć się ze śmiercią? Jeśli tak to dobrze Wam radzę, przed zainstalowaniem Diablo III: Reaper of Souls weźcie kilka dni urlopu.

OCENA 
10/10

Zalety:
- piękny, mroczny i nostalgiczny akt V
- wiele zadań pobocznych
- mistrzowska muzyka
- polski dubbing
- krzyżowiec i wieszczka
- nowe umiejętności dla pozostałych klas postaci
- wysoce konfigurowalny poziom trudności  
- zróżnicowane, bardziej inteligentne monstra 
- mnóstwo nowych zestawów, przedmiotów legendarnych i ich wyjątkowych właściwości 
- usprawniony "drop"
- tryb przygodowy; Zlecenia i Szczeliny Nefalemów

Wady:
- animacja lubi chrupnąć w Przejściu Rakkisa 
- poza filmem wprowadzającym słabsze przerywniki niż w podstawce

Grałem na:

Intel Core i7 3770K 3,5GHz @ 4,2GHz

Asus GeForce GTX 670 2048MB DDR5/256bit

Corsair Vengeance 2x4GB DIMM 1600MHz DDR3

25 marca to dzień premiery jakże wyczekiwanego dodatku do Diablo III , niestety póki co jedynie w wersji na blaszaki. Zaledwie przed chwilą ...

25 marca to dzień premiery jakże wyczekiwanego dodatku do Diablo III, niestety póki co jedynie w wersji na blaszaki. Zaledwie przed chwilą odebrałem "jeszcze ciepłą" Edycję Kolekcjonerską Reaper of Souls i z wielką chęcią ją dla Was rozpakuję. 

Diablo III: Reaper of Souls - prezentacja Edycji Kolekcjonerskiej (unboxing)


Opakowanie dodatku jest prawie takiej samej wielkości co kolekcjonerka podstawowej wersji gry. Pudło od Reaper of Souls jest zaledwie 1cm wyższe. Będzie się świetnie prezentowało na półce.



 A co się kryje w środku?


Płyta CD z pełną ścieżką dźwiękową Diablo III: Reaper of Souls. Miałem już okazję usłyszeć próbkę i wierzcie mi - muzyka zawarta w grze jest warta przesłuchania nie tylko jako dodatek podczas siekania kolejnych hord potworów. 



Kulisy produkcji na DVD i Blu-Ray, czyli masa ciekawostek w postaci różnorakich nagrań oraz wywiadów z twórcami. 


Pudełko, płytka dvd z grą, instrukcja, a także 3 ulotki z kluczami. Dla mnie najbardziej warte uwagi są trzy darmowe paczki kart do Blizzardowskiej karcianki - Hearthstone, które na pewno wykorzystam.


Wielokrotnie chwaliłem Blizzarda za niesamowite artbooki i zrobię to także w tym przypadku. Skoro firma ma w swoich szeregach tak niesamowicie utalentowanych ludzi to dlaczego by nie pochwalić się ich pracami? W dodatku w tak pięknej oprawie...




Podkładka pod mysz z wizerunkiem Anioła Śmierci, Maltaela. Nadal nie jest to produkt z najwyższej półki, ale śmiem twierdzić że jego jakość poprawiła się od czasów Starcraftowej kolekcjonerki rozpakowanej jakiś czas temu na blogu. Nadruk wygląda znacznie lepiej w stosunku do nieco bladego poprzednika.


Dodatki cyfrowe:

- widmowy ogar, towarzysz do Diablo III

- trzy wyjątkowe skórki hełmów, które możemy wykorzystać w transmogryfikacji,


- unikatowe skórki do oręża, dzięki którym możemy upodobnić się do Maltaela,

- goblin skarbnik, towarzysz do World of Warcraft,

- kilka portretów oraz zdobień do Starcrafta II

Na deser Edycja Kolekcjonerska Diablo III: Reaper of Souls w całej okazałości 
 

Mimo, że Blizzard nie dorzucił do zestawu żadnych zbieraczy kurzu w postaci figurek to i tak jestem tą kolekcjonerką bardzo usatysfakcjonowany. Jesteście ciekawi jak prezentuje się w akcji sam dodatek i jakie wprowadza zmiany? Recenzja już wkrótce. Teraz wybaczcie, idę ratować świat przez Aniołem Śmierci!

Poniedziałek to szczęśliwy dzień szczególnie dla trzech wyjątkowych osób, które zgarniają artbooki i inne, unikatowe gadżety związane  Diabl...

Poniedziałek to szczęśliwy dzień szczególnie dla trzech wyjątkowych osób, które zgarniają artbooki i inne, unikatowe gadżety związane Diablo III. Konkurs cieszył się niemałym powodzeniem i muszę przyznać, że naprawdę nieźle idzie Wam przelewanie własnych myśli na "elektroniczny papier".

 
Nie będę dzielił wybrańców na sztywne stopnie podium, ale w szczególny sposób
chciałem wyróżnić i nagrodzić wspomnienia Dzid3c'a. Byłeś praktycznie bezkonkurencyjny! Świetnie spisali się także Samzon i Kruczka. Efekty prac zwycięskiej trójki możecie przeczytać poniżej.

Dzid3c, Harbutowice (woj. Śląskie)

Nagrody: artbook + reklamówka z logo Diablo III + niespodzianka

"Moje pierwsze wspomnienia z Diablo.. o jej trzeba się cofnąć kilka dobrych lat do tyłu. Były to czasy mojej edukacji w szkole podstawowej (jeszcze wtedy bez gimnazjum). Komputer Pentium 166Mhz MMX miażdżył wszystko co było dostępne na rynku. Kolega z mojej klasy ciągle gadał o jakiejś grze w którą ciągle gra jego brat.
 
Zapytałem co i jak, odpowiedział że gra nazywa się Diablo i sam w nią nie gra bo się trochę boi ;). W tym czasie w kioskach ruchu rządziły gazety Top Secret i Secret Service i to właśnie w tej drugiej znalazłem recenzje o Diablo 1. Screeny z gry od razu zrobiły na mnie wrażenie i przykuły moje oczy (...) Pierwsze odpalenie gry, zrobienie postaci wszystko fajnie bez większych emocji, ale jak zszedłem  do katedry pierwszy raz i usłyszałem tą muzykę grozy i jak ten klimat wylał mi się na monitor to wyobraźcie sobie że nie byłem w stanie ruszać przez moment palcami na myszce, a ciary czułem na każdym centymetrze mojego ciała... Najbardziej zapamiętałem z tamtych czasów moją pierwszą walkę z Butcherem. Coś co wyleciało z tej upiornej komnaty nie chciało przestać mnie gonić, a ja z kozikiem w prawej ręce i drewnianią tarczą przy boku. Męczyłem się z nim bardzo długo, aż udałem się do Griswolda i on uratował mnie swoim orężem :)

Mógłbym opowiadać długo o swoim początkach z Diablo ale pewnie i tak już za bardzo przynudzam. Po premierze Diablo 3, spotkałem się na czacie na forum że duża liczba osób nie grałą w 'jedynkę' co trochę mnie smuci. Większość porównuje D3 do D2 że poprzedniczka miała lepszą grywalność, customizacje etc. Ale ja wam polecam zagranie w Diablo 1 dla klimatu który jest naprawdę przesiąknięty w każdym calu tej gry. Pozdrawiam fanów serii!"
 
 
Samzon, Racibórz
 
Nagrody: artbook + reklamówka z logo Diablo III
 
"Mój pierwszy kontakt z serią Diablo? Byłem brykającym 11-latkiem (to nie żart), w pierwszą część zagrałem u ciotki (...) Nigdy wcześniej o niej nie słyszałem, z nudów rysowałem w Paincie, aż na pulpicie zauważyłem charakterystyczną ikonkę - kliknąłem z ciekawości i tak oto porwał mnie świat, który zraził Natanka. Inni mogą napisać, że uwziął ich "mroczny klimat fantasy". Mi spodobał się sposób lootu przedmiotów i całkowicie raczkujący jak na tamte czasy w Polsce dubbing w polskiej wersji językowej. To nadawało mi grozy i od tamtego czasu seria Diablo towarzyszy mi aż po dziś dzień. I mimo, że byłem wtedy młody to na zawsze zapamiętam ten kontakt i uczucie, które towarzyszyło mi przy próbie wydropienia lepszego ekwipunku i sprzedawania śmieci u handlarzy czy iskierek, które pojawiały się na oczach w rytmie lootowanego złota. Diablo miało wszystko to, co mają aktualne gry MMORPG zanim to było modne. Pozdrawiam!"
 

Kruczka, Warszawa


Nagrody: artbook + reklamówka z logo Diablo III

"Swoją przygodę z serią Diablo zaczęłam jak miałam jakieś 14 lat. Od zawsze lubiłam gry, mimo, że jestem płci pięknej :) Zbierałam swego czasu czasopisma poświęcone grom i gdzieś na jakiejś płycie było demo Diablo II. Zainstalowałam i się zakochałam. Jako, że byłam gnojek to nie miałam swoich pieniędzy, więc nie mogłam kupić sobie całej gry. Musiało mi wystarczyć demo. Grałam w nie non stop, tam były chyba tylko 3 czy 4 zadania do wykonania, a ja je zrobiłam setki razy, wszystkimi postaciami, wszystkimi buildami. Do dzisiaj pamiętam jak przechodziłam te zadania na pamięć. Jak już było mnie stać, to kupiłam sobie pełną grę i wtedy dopiero się zaczęło :)"
 
 
Z zaciekawieniem przeczytałem wszystkie Wasze wspomnienia. Muszę przyznać, że pod wieloma względami moje początki z serią Diablo są bardzo podobne. Dziękuję Wam za udział w konkursie, bo aby wygrać trzeba było dać z siebie nieco więcej niż zwykłe kliknięcie i czekanie na łut szczęścia. Mam nadzieję, że spędzicie przy tej znakomitej grze jeszcze wiele godzin bez względu na to w którą część i na jakiej platformie gracie. Nagrody postaram się wysłać jak najszybciej, także wypatrujcie listonosza pod koniec tygodnia. Bardzo serdecznie gratuluję zwycięzcom i zwyciężczyni! :)
 
Pierwszy, historyczny konkurs na blogu Jeszcze Jeden Level uważam za zamknięty. Zapraszam do częstych odwiedzin i na kolejne okazje do wygrania niepowtarzalnych gadżetów z gier video. Mile widziane są także wszelkie sugestie i komentarze, w końcu ten blog tworzę dla Was - graczy.

"Z niebios spadła gwiazda - ponury omen wieszczący nadejście Dni Ostatnich. Przerażeni mieszkańcy Sanktuarium szukają odpowiedzi w zap...

"Z niebios spadła gwiazda - ponury omen wieszczący nadejście Dni Ostatnich. Przerażeni mieszkańcy Sanktuarium szukają odpowiedzi w zapomnianych legendach i proroctwach. Nie mają żadnych szans w starciu z armiami Piekieł. Dawni bohaterowie odeszli lub od dawna nie żyją. Musi pojawić się nowy bohater..."


Do gry wprowadza nas klimatyczne intro, którego jakość Blizzard winduje wraz z każdą kolejną produkcją. Sama fabuła zaś kręci się wokół młodej dziewczyny o imieniu Leah, przybranej córki ostatniego z mędrców starożytnego zakonu Horadrimów - Deckarda Caina. Przez wiele lat pomagała ona wujowi w studiowaniu zakurzonych ksiąg i stert pergaminów. 


Leah także jako jedyna uwierzyła w starożytne przepowiednie i w grożące światu niebezpieczeństwo. Napotykamy ją po raz pierwszy w Nowym Tristram i towarzyszy nam ona praktycznie przez całą grę. W poszukiwaniu przeznaczenia przemierzymy
cmentarze, mokradła, jaskinie, nostalgiczne katedry, pustynne miasto Kaldeum czy krater Arreat.


Rozgrywka

Do wyboru mamy pięć postaci; walczących wręcz Barbarzyńcę i Mnicha, oraz preferujących walkę z daleka; Łowcę Demonów, Szamana oraz Czarodzieja.
Do dyspozycji istnieją także ich żeńskie odpowiedniki. Jeśli poszukujemy wyzwań to oprócz standardowych poziomów trudności (normalny, koszmar, piekło i inferno)
możemy dodatkowo zwiększyć poprzez 8 różnych ustawień obrażenia i wytrzymałość potworów. Gra wynagrodzi nas wtedy dodatkowym doświadczeniem i znacznie lepszymi przedmiotami. A jeśli to nam nie wystarczy możemy stworzyć postać hardkorową, posiadającą tylko jedno życie. Kilka chwil na zastanowienie i już moment później nasi dzielni bohaterowie: Szamanka - Wish i Łowca Demonów - Aktux torowali sobie drogę do Nowego Tristram. 



Widać, że twórcy przyłożyli się do trybu współpracy. Kiedy jedna z postaci w drużynie przestaje się ruszać zostaje teleportowana bliżej swoich kompanów, aby nie spowalniać rozgrywki. Przenoszenie się do miasta odbywa się jednocześnie dla wszystkich znajomych, grających na jednej konsoli. Również grzebanie w skrzynce, czy zmianę umiejętności wypada uzgadniać z pozostałymi graczami, ponieważ zostają oni w tym czasie automatycznie spauzowani. Kiedy akurat nie ma pod ręką znajomych możemy zwerbować do pomocy w walce z siłami zła towarzyszy kontrolowanych przez komputer. Templariusz, Szelma i Zaklinaczka mają swoje własne, choć znacznie uboższe od naszych drzewka umiejętności. O ile na niższych poziomach trudności to całkiem użyteczni sojusznicy o tyle na przykład na inferno mogą co najwyżej zająć potwory nie dłużej niż na kilka sekund.


W Diablo III oprócz losowo generowanych podziemi twórcy umieścili całkiem pokaźną ilość zadań pobocznych. Dzięki ich nieregularnemu występowaniu nawet przechodząc grę kilkanaście razy napotykamy nowe postacie, unikatowych przeciwników i tym samym czujemy powiew świeżości. Zadania są zróżnicowane i znajdziemy wśród nich zarówno questy tętniące czarnym humorem jak i bardziej poważne, skłaniające do minimum refleksji. Zaimportowano także osiągnięcia, których wykonanie zaowocuje odblokowaniem, np. nowych emblematów pozwalających upiększyć i spersonalizować nasz sztandar. 

Ekwipunek

Aby usprawnić zarządzanie przedmiotami, zmniejszono ilość zajmowanych przez nie slotów. Bez względu na to czy mamy do czynienia z pierścieniem czy dwuręcznym toporem, oba zajmują teraz jedno okienko. Odniosłem wrażenie, że dzięki temu rozwiązaniu nie trzeba tak często uskuteczniać wycieczek do miasta jak miało to miejsce w wersji na PC. Bardzo dobrym pomysłem jest widok postaci w kształcie koła. Pozwala on łatwo poruszać się po poszczególnych częściach naszej zbrojowni. O ile na początku zdarzały się pomyłki przycisków, to już pod koniec pierwszego aktu rozwiązanie to znakomicie wchodziło w krew.


W rozbudowie i ulepszaniu naszego ekwipunku bardzo pomocni są dwaj rzemieślnicy - kowal i złotnik. U pierwszego z nich naprawimy zbroję, odzyskamy esencje z niepotrzebnych przedmiotów i za niewielką opłatą stworzymy nowe. Złotnik z kolei potrafi ulepszać klejnoty oraz je bezstratnie usuwać z poszczególnych elementów uzbrojenia. Do ulepszenia obu rzemieślników początkowo potrzebne jest złoto i następnie także księgi znajdowane na wyższych poziomach trudności. Jeśli nam się poszczęści możemy również natrafić na legendarne przepisy. Rozwijanie naszych
wytwórców jest o wiele tańsze niż miało to miejsce w wersji komputerowej. Ta zmiana jest podyktowana brakiem domu aukcyjnego. Tutaj możemy liczyć tylko na siebie i ewentualny bezpośredni handel z innymi graczami, czego dotychczas
ogromnie mi brakowało.


Przedmioty

Nie ukrywam, że jednym z głównych powodów kuszących mnie do zagrania w Diablo III na konsoli była ciekawość częstotliwości wypadania przedmiotów legendarnych. Grając w wersję komputerową przez cały normalny poziom trudności znalazłem jedną włócznię, która i tak okazała się za słaba aby używać jej dłużej niż kilka minut. Dla porównania, podczas wojaży na Xbox'ie 360 na poziomie normalnym wypadły nam przedmioty legendarne w następujących ilościach:

Akt 1 - 1szt.
Akt 2 - 8szt!
Akt 3 - 2szt.
Akt 4 - 6szt.



Praktycznie każdy z tych przedmiotów okazał się użyteczny dla naszych bohaterów! Niektóre nawet się powtarzały, ale już z odpowiednio podrasowanymi, proporcjonalnie do poziomu statystykami. Jestem pewien, że właściwości przedmiotów tworzonych u kowala także losują się głównie pod kątem postaci którymi gramy. Koniec z marnowaniem kasy i przerabianiem wszystkiego na siarkę. Pytanie, czy nie można było tak od razu? Na deser dodam, że nagrodami za wykonane zadania obok złota i doświadczenia są także interesujące fanty. Wszystkie powyższe zmiany sprawiają, że ubieranie postaci na konsoli idzie o wiele łatwiej. Natomiast dźwięk i strzelająca w powietrze złota łuna potwierdzająca
upuszczenie przez potwora czegoś epickiego owocuje bananem na twarzy, a nie frustracją że oto właśnie znaleźliśmy kolejny, bezużyteczny chłam.


Potwory


Jakie ustrojstwa napotykamy na swojej drodze? Od najprostszych szkieletów,
poprzez strzelające jadem, upierdliwe muchy aż po ogromne drzewa czy bestie oblężnicze. Czempioni i przeciwnicy unikatowi to ich wzmocnione wersje, posiadające
losowy zestaw umiejętności dodatkowo utrudniających nam życie. Może to być przyciąganie, zamrażanie, zwiększona żywotność, łańcuchy ognia i wiele innych.
Ponadto pod koniec każdego aktu czeka mniej lub bardziej wymagający boss, a walka z nim odbywa się w kilku fazach. Świetnym urozmaiceniem rozgrywki są gobliny niosące na swoich plecach worek ze skarbami. Możemy na nich położyć łapki pod warunkiem, że wcześniej zwinny stwór nie ucieknie przez portal. Bestiariusz jest naprawdę bogaty i każdy znajdzie tu swoich mniej lub bardziej lubianych przeciwników. Szerzej możecie o nich poczytać w artbookach, które można wygrać w trwającym na blogu konkursie Diablo III - Bestie Sanktuarium.


Umiejętności

W Diablo III nie mamy zbyt dużego wpływu na rozwój naszych bohaterów. Po awansie na kolejny poziom gra automatycznie rozdaje współczynniki takie jak siła, zręczność, inteligencja i witalność, a także odblokowuje nowe umiejętności. Każda z nich posiada także kilka run pozwalających dostosować je do własnego stylu gry. Jednocześnie możemy używać sześć umiejętności aktywnych oraz trzech pasywnych. Z jednej strony nie musimy się martwić, że tworząc postać coś zepsujemy. Z drugiej strony właściwie cała unikalność naszego bohatera sprowadza się do preferowanego zestawu zdolności i przede wszystkim przedmiotów, jakie nosimy.



Sterowanie

Sterowanie postaciami odbywa się z pomocą lewego analoga, a na krzyżaku umieszczono teleportowanie się do miasta, powiększanie mapki, skrót do wyposażenia oraz szybkie wyrzucanie niepotrzebnych przedmiotów. Prawy analog odpowiada natomiast za charakterystyczne dla konsolowej wersji uniki i podświetlanie naszego herosa. Aby wykonać udany atak należy odwrócić się w kierunku wroga i odczekać ułamek sekundy aż nieszczęśnik podświetli się kolorkiem dedykowanym dla danego gracza. Umiejętności aktywne i ich poszczególne kategorie przyporządkowano przyciskom RT, RB, A, X, Y, B. Po odhaczeniu odpowiedniej opcji w ustawieniach możemy oczywiście ten układ dowolnie pozmieniać.

Grafika

Oprawa wizualna w Diablo III prezentuje bardzo przyzwoity poziom. Nie jest to co prawda szczyt możliwości Blizzarda, ale trzeba przyznać że silnik mimo wielu lat produkcji skutecznie oparł się biegowi czasu. Zachwycają przede wszystkim piękne tła, mnogość animacji, gra cieni i efekty pogodowe. Każda z przedstawionych krain ma swoją własną stylistykę i bestiariusz, które bez wątpienia mogą się podobać.
Przykładowo pierwszy akt zawiera mnóstwo odniesień do pierwszej części Diablo i w związku z tym jest bardzo nostalgiczny. Zdecydowanie użyto tu ciemniejszej palety barw, a większość odwiedzanych miejsc spowija gęsta mgła.



Akt drugi jest dla odmiany o wiele bardziej kolorowy. Oazy, kanały, pustynie i ich najpiękniejszy klejnot - miasto Kaldeum prezentują się doskonale. Odniosłem za to wrażenie, że prowadzone przez nas postacie są mniej ostre (nieco rozmazane) niż miało to miejsce w wersji komputerowej. Mimo to widać praktycznie każdy element ich uzbrojenia. Nie sposób pominąć rozbudowanej destrukcji otoczenia. Większość elementów da się w widowiskowy sposób zdemolować, a nawet wykorzystać je jako pułapkę na naszych wrogów. Możemy na przykład spuścić wielki relikwiarz na głowy niczego nie spodziewających się zombiaków.

Muzyka i dźwięk

Dyrektorem do spraw udźwiękowienia w Diablo III jest Russell Brower (twórca soundtrack'u World of Warcraft i Starcraft II). Blizzard miał też do dyspozycji około 90 minut oryginalnych ścieżek dźwiękowych autorstwa Matta Uelmen'a (kompozytor muzyki w Diablo i Diablo II). W tym miejscu chciałbym pochwalić się autografem pierwszego z mistrzów, który udało się zdobyć na nocnej premierze Diablo III w Warszawie.

14 maja 2012
Warszawa, scena przy Złotych Tarasach przed premierą Diablo III na PC

Jak więc udał się miks twórczości dwóch zdolnych, aczkolwiek kompletnie różnych osobistości? Znakomicie! Muzyka poszczególnych krain wpada w ucho, a w odpowiednich chwilach podkreśla powagę sytuacji. W filmach między aktami muzyka często delikatnie buduje nastrój, aby następnie rozruszać nasze zmysły przykładowo gitarowymi riffami. Prawdziwa uczta dla uszu! Istny majstersztyk stanowią także dźwięki walki czy odpalanych umiejętności.

Edycja Kolekcjonerska Diablo III z autografami twórców:
W lewym górnym rogu - podpis dyrektora ds. udźwiękowienia Russella Browera
W prawej dolnej części - podpis dyrektora sekwencji filmowych Chrisa Thuniga

Grałem w polską wersję językową, więc chciałbym jeszcze wspomnieć kilka słów o naszym rodzimym dubbingu. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do doboru aktorów pod postacie ważne dla fabuły i mniej ważnych NPC. Chylę czoła zwłaszcza przed Panem Andrzejem Gawrońskim, podkładającym głos pod Deckarda Caina. Kwestie wypowiadane przez niego brzmią niesamowicie naturalnie, a prawie 80 wiosen na karku sprawia że postać w którą się wciela jest jeszcze bardziej wiarygodna. Co jakiś czas zdarzy nam się podnieść księgi, które opowiadają historie ważnych postaci i znakomicie wprowadzają nas do świata Sanktuarium. Czytane przez aktorów kolejne wersy pasują idealnie do klimatu gry. Natomiast kwestie wypowiadane przez naszych bohaterów brzmią już znacznie mniej przekonująco. Owa bezpłciowość irytowała mnie zwłaszcza podczas gry Szamanką. Zupełnie inaczej sobie wyobrażałem sobie głos postaci, której domem jest dżungla.

Rozgrywki sieciowe i PVP

Jak wygląda gra w kooperacji poza naszą kanapą? Podobnie jak na PC nie mamy pełnej listy aktualnie utworzonych gier. Możemy za to wybrać ich wyszukiwanie pod kątem ubijania potworków, poszukiwań kluczy, bądź walk pvp i wtedy automat dopasuje nam coś losowo. Mamy także do wyboru utworzenie własnej rozgrywki i oczekiwanie na pozostałych śmiałków. Jakie są zalety gry we 4? Znacznie szybsze koszenie potworków, 40% wyższe doświadczenie i zwiększona szansa na znalezienie magicznych przedmiotów. Warto wcześniej zaopatrzyć się w zestaw słuchawkowy, ponieważ konsolowe Diablo III nie posiada wbudowanego tradycyjnego czata. W ferworze walki porozumiewanie się za pomocą wiadomości prywatnych raczej nie wchodzi w grę.


Oczywiście osoby grające na jednej konsoli dzielą się wypadającymi przedmiotami, natomiast Ci którzy dołączyli do naszej gry przez sieć mają swój własny drop. Gra się generalnie świetnie, to jest właśnie esencja Diablo III w najczystszej postaci. Niestety napotkaliśmy po drodze sytuacje kiedy gra przywieszała się kilka sekund na doczytywanie z płytki. Zapewne była to wina słabego łącza osoby tworzącej grę, bo taki problem występował zaledwie kilka razy. O walkach między graczami nie ma co się rozpisywać. Nie ma tu opcji okazywania wrogości jak miało to miejsce w poprzednich częściach Diablo. Pojedynki mogą odbywać się tylko w jedynym wyznaczonym do tego miejscu - spalonej kaplicy. Maksymalnie cztery postacie walczące ze sobą, żadnego nawet krótkiego podsumowania, rankingu czy nagród sprawiły, że nie zabawiłem na "arenie" dłużej niż kilka minut.


Podsumowanie

Diablo III na konsole to nie tylko konwersja, ale prawdziwy, pełnowymiarowy tytuł. Naprawiono tu największe bolączki komputerowej wersji, czyli częstotliwość wypadania przedmiotów legendarnych oraz przydatność ich wylosowanych statystyk dla postaci którą aktualnie gramy. Ponadto mamy świetnie dopracowaną opcję gry w kooperacji nawet dla 4 graczy na jednej konsoli. A jeśli do tego dodamy możliwość przenoszenia postaci, np. na pen drive to otrzymamy swego rodzaju unikat idealny zarówno na imprezkę jak i na konkretną sesję u kumpla. Niewiele jest gier umożliwiających tak rozbudowaną rozgrywkę bez dzielenia ekranu. Do znakomitej oprawy audiowizualnej Blizzard zdążył już nas przyzwyczaić i potwierdza on swoją klasę także w konsolowym Diablo III. Klasy postaci do wyboru i system ich rozwoju był swego czasu gorącym tematem na dyskusyjnych forach. Jak dla mnie sprawdza się on znakomicie. Nie trzeba tracić czasu na tworzenie nowego bohatera, bo akurat zorientowaliśmy się że jednak źle rozdaliśmy umiejętności czy statystyki. Mnóstwo osiągnięć, zróżnicowane poziomy trudności, bogaty bestiariusz i losowo generowane zadania poboczne powodują, że grę będzie można przechodzić wiele razy bez uczucia nudy. Ukończenie poziomu normalnego z trudnością potworów ustawioną na średnią zajęło mi ponad 22 godziny co jest znakomitym wynikiem. Zaznaczam, że w tym czasie zwiedziłem wszystkie dostępne podziemia i zajrzałem w każdy zakamarek.

Czy Diablo III ma jakieś wady? Mimo, że każdy z poszczególnych aktów ma swoją własną otoczkę, pierwszy z nich wydaje się być najciekawszy i najbardziej dopracowany. Może dzięki wspomnianym nawiązaniom do poprzednich części serii. Reszta trzyma pewien poziom, ale widać że w niektórych miejscach twórcom zabrakło nowych pomysłów. Zbieranie poszczególnych części już gdzieś było, natomiast liniowość fabuły uniemożliwia wykonanie zadań na więcej niż w jeden określony sposób. Szkoda, że potyczki między graczami zostały sprowadzone do bezmyślnej sieczki w zaledwie jednej lokacji. Przydałby się chociaż ekran wyników. Od czasu do czasu występują drobne też błędy techniczne. Raz przywiesił mi się filmik między aktami, ale nadrobiłem go sobie później z poziomu menu. Zdarzają się też opóźnienia dźwięku, jeśli lubimy przeklikać rozmowy z postaciami niezależnymi. Ponadto jak nieszczęśliwie trafimy na gospodarza gry online ze słabym łączem to trzeba być przygotowanym na doczytywanie się gry z płyty i kilkusekundowe przerwy. Mimo wszystko są to raczej drobne błędy, które nie miały większego wpływu na moją rozgrywkę. 


Na zakończenie pozostawiłem najciekawsze pytanie. Czy opłaca się kupić konsolowe Diablo III, gdy posiadamy już wersję na komputer? Z całą pewnością odpowiadam, że tak! Mimo przegranych kilkuset godzin na PC bawiłem się z wersją na Xbox'a 360 znakomicie. Po pierwsze ziściły się moje marzenia o wspólnej grze z moją ukochaną połówką. Po drugie, poprawiony system wypadających przedmiotów legendarnych zachęca nieustannie do dalszego grania i rozwoju postaci. Po trzecie brak domu aukcyjnego wychodzi tej grze zdecydowanie na plus. Nareszcie to jak wypasiony sprzęt będzie posiadał nasz bohater zależy wyłącznie od naszego szczęścia i wytrwałości, a nie zasobności portfela. 

OCENA
9/10

Zalety:
+ bardzo dobra grafika i znakomita oprawa audio
+ losowo generowane podziemia i zadania poboczne
+ tryb kooperacji nawet dla 4 osób przy jednej konsoli
+ poprawiono częstotliwość wypadania przedmiotów legendarnych
+ usprawniony system generowania statystyk przedmiotów
+ długość rozgrywki i duże zróżnicowanie poziomów trudności
+ bogaty bestiariusz 

Wady:
- mało istotne błędy techniczne
- liniowa fabuła i wtórna część głównych zadań
- uproszczony do granic absurdu tryb walk między graczami

Grałem na:
Xbox 360 4GB