jeszczejedenlevel.blogspot.com - gry, komputery i konsole

Towarzyszą nam praktycznie od najmłodszych lat i stały się również inspiracją do stworzenia tego bloga

Spyro 2: Getaway to Glimmer - moja mała retrospekcja


Spyro 2: Getaway to Glimmer, stworzona przez Insomniac Games i wydana przez Sony Computer Entertainment w 1999 roku na konsolę Playstation jest kontynuacją dobrze przyjętej, poprzedniej części o przygodach fioletowego smoka. Spyro to gra platformowa cechująca się wysokim poziomem trudności... a przynajmniej wtedy tak myślałem.
Spyro × Sparx: Tondemo Tours, Japońska okładka
Spyro the Dragon, jest jedną z bardziej rozpoznawalnych postaci obok Crasha Bandicoota czy Solid Snake'a z Playstation 1. Moja przygoda z tym smokiem zaczęła się przypadkiem. Byłem szczęśliwym posiadaczem konsoli Playstation One. Do pełnego szczęścia brakowało mi tylko gier, których miałem naprawdę mało, dokładnie jedną! Nie rozumiałem o co w niej chodzi i była dla mnie zbyt trudna. Wtedy przyjechał mój brat cioteczny, który również miał swoją konsolę. Co lepsze, posiadał gry! Wśrod nich była płyta demo z kilkoma grami, między innymi Spyro. Od pierwszego momentu gdy ją włączyłem, zakochałem się. Gdzie na co dzień można grać smokiem? OK, teraz coś się znajdzie, ale w tamtych czasach to było ekskluzywne.
W stanach gra nazywała się Ripto's Rage
Demo wrzucało nas w środek rozgrywki w świecie o nazwie "Skelos Badlands". Grupka jaskiniowców prosi o pomoc w przepędzeniu złych dinozaurów. Do zrobienia jest sporo, przynajmniej wtedy tak mi się wydawało. Ratowanie prehistorycznych babeczek przed wygłodniałymi dinozaurami, zebranie kości by złożyć szkieletorka do kupy czy odnalezienie ukrytego dzbana pełnego klejnotów. Ta mała próbka dała mi zabawę na wiele godzin, a to była zaledwie wersja demonstracyjna!
Tutaj zaczęła się moja przygoda z fioletową jaszczurką
 Mój brat, widząc jak bardzo podoba mi się jego płyta demo, zaoferował mi wymianę. No bo po co mi mój ciężki i nudny Shadow Man jak mogłem mieć płytę z kilkoma grami! Człowiek młody to i naiwny - bez zastanowienia zgodziłem się na jego ofertę. Teraz śmieję się z tego jaki byłem głupi, ale wtedy uważałem to za interes życia.
Po jakimś czasie udałem się z ojcem na rynek, aby kupić sobie "oryginał". Piękne czasy. Pan od gier siedział przed rozstawionym stoliczkiem, na którym znajdowało się kilka okładek z gier. Wręczył mi do rąk folder z listą pozycji jakie posiadał. Jest, Spyro 2! Bierzemy i szybko do domu. Trzeba pamiętać, że w tamtych czasach gry na Playstation 1 to wydatek 300 zł lub więcej. Sklep posiadający "taki" towar też nie było łatwo znaleźć, więc bazarowa cena 20-30 zł nie była czymś złym. O piractwie w tamtych czasach nikt nawet nie miał pojęcia, tak się po prostu robiło.
Po włożeniu do napędu i uruchomieniu gry, ukazało mi się intro. Wszystkie miłe wspomnienia jakie miałem z wersją demo od razu powróciły, a ja z baranim wzrokiem oglądałem, co się działo na ekranie.
Spyro razem ze swoim kolegą Sparx'em planują udać się specjalnym portalem  na wakacje do "Dragon Shores", ulubionego miejsca urlopowego wszystkich smoków. Niestety, w tym samym czasie grupka stworzeń z innej krainy otwiera swoje własne przejście, aby przywołać do siebie smoki. Ich plan się powodzi, a Spyro zostaje sprowadzony do "Glimmer" i namówiony do walko przeciwko głównemu antagoniście - Ripto. Tutaj też uczymy się sterowania smokiem, pomagając górniczym myszoskoczkom, które mają problem z dinozaurami podkradającymi ich klejnoty.
Fabuła została napisana chyba na kolanie, lecz wtedy czułem, że to była epicka przygoda. Możliwość kierowania smokiem, zianie ogniem i branie na rogi potworków było czymś czego nie oferowała rozgrywka żadnej innej gry. Czasem poziom trudności potrafił mi dokopać, ale nie poddawałem się. Zabawa była zbyt dobra. Zwiedzanie tych wszystkich krain i wykonywania zadań zleconych przez NPCów dawało mi tyle frajdy, że przez wiele dni, nie chciałem robić nic innego tylko grać w Spyro. Walki z bossami napsuły mi tyle krwi, a ostatni finałowy był ciężki i jednocześnie satysfakcjonujący. W nagrodę za ukończenie gry, miałem okazję odwiedzić tajemnicze "Dragon Shores", które okazało się wesołym miasteczkiem. Spyro 2: Getaway to Glimmer było fajną, lecz trudną jak na moje pierwsze doświadczenie przygodą. Gdy pomyślę o tych głupich żółwiach, które trzeba było ratować... aż mnie skręca na samą myśl. Całościowo wspominam grę jako wyjątkową przygodę. Jeżeli ktoś zapytałby mnie kogo uważam za maskotkę pierwszej konsoli Sony to śmiało byłby nią Spyro.
Po latach wróciłem. Tym razem miałem okazje zagrać na konsoli PSP. Uważam, że gra pięknie się zestarzała i jak na swoje lata wygląda dobrze. Wymaksowanie na 100% zajęło mi niecałe 3 dni, chociaż kilka razy miałem problem z paroma wyzwaniami. Niektóre plansze potrafiłem ukończyć w ciągu kilku do kilkunastu minut przy czym wciąż miałem dobrą zabawę. Jeżeli po tylu latach Spyro nadal potrafił dostarczyć mi tyle rozrywki to myślę... że dla tych co nigdy nie grali lub chcieliby sobie przypomnieć... zdecydowanie POLECAM!


Share on Google Plus

About Wojtek

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz