jeszczejedenlevel.blogspot.com - gry, komputery i konsole

Towarzyszą nam praktycznie od najmłodszych lat i stały się również inspiracją do stworzenia tego bloga

Ruszamy na podbój Szanghaju - kilka godzin z betą Battlefielda 4

Czy Battlefield 4 zasługuje na miano nowej części serii? Po gorących zapowiedziach tego tytułu studzonych jednocześnie przez redaktorów pism branżowych można było wnioskować, że raczej nie należy się spodziewać rewelacji. Beta co prawda nie daje jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ale gra się w nią bardzo przyjemnie i chyba to jest w tym wszystkim najważniejsze.


Wraz z dniem 4 października Electronic Arts otworzyło wrota do bety Battlefielda 4 i praktycznie każdy może na własnej skórze doświadczyć pola bitwy w największym mieście Chin... to znaczy każdy, komu starczy nerwów aby tę betę uruchomić - przynajmniej jeśli chodzi o platformę PC. Po około godzinnej walce z błędami Battleloga, utknąłem następnie na ekranie ładowania się gry, która ani myślała ruszyć dalej. Nie pomogły nowe sterowniki do karty graficznej, a efekt przyniosło dopiero odinstalowanie i ponowna instalacja komponentów Microsoft Visual C++ (2010 i 2012 x64). Dzięki temu mogłem cieszyć się nie tylko czarnym ekranem i samymi odgłosami w tle, ale betą w całej okazałości :) 
 
Szanghaj na wodzie, lądzie i w powietrzu


Oblężenie Szanghaju zrobiło na mnie ogromne wrażenie i cieszę się, że twórcy udostępnili nam do ogrania właśnie tę mapę. Jest ona zupełnym przeciwieństwem
Operacji Metro, czyli tego co dostaliśmy w becie Battlefielda 3. Tam wojna była domeną samej piechoty, natomiast w Szanghaju możemy poszaleć pojazdami, helikopterami i jednostkami pływającymi. Miejsc do walki jest mnóstwo, a wymiana ognia trwa zarówno na podziemnych parkingach, w sklepach na parterze, wyższych kondygnacjach budynków jak i na samych szczytach drapaczy chmur. Do przetestowania mamy dwa tryby gry: Conquest (także w wersji "large" - dla 64 graczy) oraz Domination. Pierwszy z nich to dobrze znany patent z przejmowaniem i utrzymywaniem flag każdej z pięciu baz. Drużyna posiadająca ich więcej będzie jednocześnie wolniej traciła punkty, które są niezbędne do pojawienia się kolejnych sojuszniczych oddziałów na froncie. Koniec gry następuje kiedy liczba slotów któregoś z teamów spadnie do zera.


Domination to właściwie jedna z wariacji Conquest'a. Ponownie zajmujemy i utrzymujemy flagi, z tym że prowadzimy działania jedynie na małym wycinku dużej mapy. Po śmierci możemy się pojawiać jedynie przy członkach naszej drużyny lub kompletnie losowo. Nie uświadczymy tutaj także żadnych pojazdów. Ten tryb jest dużo bardziej dynamiczny i przypomina mi na dłuższą metę rozwałkę w drużynowym deathmatch'u.

Technikalia


Grafika w becie Battlefielda 4 prezentuje naprawdę wysoki poziom, chociaż trudno tu mówić o wielkim skoku jakościowym. Daleko także do hucznie zapowiadanego równania z ziemią całych budynków. Trzeba jednak otwarcie przyznać, że dużo więcej elementów jest podatnych na zniszczenie niż miało to miejsce zwłaszcza w Battlefieldzie 3. Same tekstury obiektów są dopracowane, a wybuchy
stanowią prawdziwą ucztę dla oczu i uszu. Mój komputer pozwolił cieszyć się
rozgrywką w rozdzielczości 1920x1080 na detalach ultra utrzymując średnio 45-50 klatek na sekundę. Beta jest nieźle zoptymalizowana, choć jednocześnie potrafi
zaskakiwać swoją niestabilnością. Czasem da się pograć parę godzin bez żadnych
problemów, a innym razem gra potrafi się wysypać do Windowsa po zaledwie kwadransie rozgrywki. Ponadto zdarzają się mało znaczące błędy jak prześwitujące
obiekty, czy wiszący wrak helikoptera w powietrzu, ale to akurat można becie wybaczyć.


Oklaski należą się dla dźwiękowców Dice. Nie wiem jak oni to robią, ale odgłosy strzałów brzmią jeszcze bardziej realistyczne niż w poprzednich częściach serii. Polecam posłuchać dźwięków walki stojąc na podziemnym parkingu, albo wypróbować działko z helikoptera. Ten huk i dźwięk spadających "pestek" to
absolutne mistrzostwo świata. Świetnie też wypadają okrzyki zarówno naszych wojaków jak i przeciwników. Zamiana Rosjan na Chińczyków udała się znakomicie przynosząc jednocześnie powiew świeżości.

Zmiany czyli więcej wszystkiego... co już znamy


Wyraźnych nowości znalazłem kilka i choć nie mają one większego znaczenia dla rozgrywki to skutecznie ją umilają. Kiedy wrodzy snajperzy na wieżowcach zajdą nam za skórę możemy się do nich dostać dwiema drogami; helikopterem lub z użyciem wind. Trochę zawiodłem się na systemie levolution, bo umożliwienie całkowitego zniszczenia zaledwie jednego wieżowca na mapie trudno nazwać rewolucją. Poza tym mamy naturalną ewolucję sprawdzonych już elementów. Mimo, że klasy naszych żołnierzy pozostały bez zmian to Dice rozbudowało i tak już imponujący system ulepszeń broni i pojazdów. Możemy zmieniać praktycznie wszystko, włącznie z kamuflażem naszych giwer. Cały interfejs jest zresztą bardziej przejrzysty między innymi za sprawą nowych, ładnych ikonek symbolizujących ekwipunek naszego żołnierza.


Zmienił się natomiast system nagradzania punktami. Odniosłem wrażenie, że rzucane dla towarzyszy apteczki czy skrzynki z amunicją mają niewielki wpływ na pasek awansu mojego żołnierza. Dla odmiany punkt za zabitego przeciwnika otrzymuje ten kto zadał mu największe obrażenia, a nie jak dotychczas ten kto go jedynie dobił. Jeżdżąc czołgiem, pomykając skuterem wodnym czy latając helikopterem nie odczułem praktycznie żadnych zmian w stosunku do poprzednich części serii.

Jaki jest w końcu ten Battlefield 4?


Ciężko to stwierdzić po zaledwie jednej mapie i dwóch trybach rozgrywki. Nie udostępniono także osławianego trybu Commander, pozwalającego zarządzać naszymi sojusznikami i wspomagać ich na polu bitwy. Mimo to w betę Battlefielda 4 gra się bardzo przyjemnie, kolejne godziny lecą, a ja ciągle mam ochotę na więcej. Poprawiona grafika, usprawniony interfejs i sporo kosmetycznych zmian zdecydowanie wychodzą tej grze na plus. Pozostaje jeszcze popracować nad stabilnością. Rewolucji co prawda nie ma, ale skoro tytuł już w tej fazie przyciąga to czy ma to jakiekolwiek znaczenie? Gorąco zachęcam do osobistego przetestowania bety, zwłaszcza że będzie ona dostępna jeszcze przez tydzień na wszystkich liczących się platformach.

Grałem na:
Intel Core i7 3770K 3,5GHz @ 4,2GHz
Asus GeForce GTX 670 2048MB DDR5/256bit
Corsair Vengeance 2x4GB DIMM 1600MHz DDR3
Share on Google Plus

About Deathcoil

    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. ciekawy blog, dodam do ulubionych
    www pl ru

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że Ci się podoba. Zapraszam do częstych odwiedzin.

    OdpowiedzUsuń