jeszczejedenlevel.blogspot.com - gry, komputery i konsole

Towarzyszą nam praktycznie od najmłodszych lat i stały się również inspiracją do stworzenia tego bloga

IEM Intel Extreme Masters 2016 Katowice - relacja z wyjazdu cz. 2

Drugi dzień w Katowicach rozpoczęliśmy bardzo leniwie. W końcu po podróży i nocnych wojażach z CS: GO należał nam się konkretny odpoczynek. Wstaliśmy więc po 12:00, a sam hotel opuściliśmy przed 13:00. 

IEM Intel Extreme Masters 2016 Katowice - dzień 2 (05.03.2016 - sobota)


W związku z tym, że na terenie Spodka można było zjeść głównie wszędobylskie zapiekanki lub hot-dogi postanowiliśmy zahaczyć po drodze o jakąś restaurację serwującą smaczne śniadania. Wybór padł na małą kawiarnię - Kafej. Mimo, że samo miejsce nie jest duże i w środku jest zaledwie kilka stolików to trzeba przyznać że ma swój klimat. O tej porze kafejka była pełna ludzi, jednak miły kolega z obsługi zaprosił nas do środka i obiecał, że bez problemu się pomieścimy. 


Za pyszne "śniadanie po polsku" (istnieje w ogóle coś takiego?) składające się z dwóch kiełbasek, jajecznicy i pieczywa oraz pobudzającej kawy zapłaciliśmy około 25 złotych od osoby. Bardzo dobra cena za pierwszy i pewnie ostatni tak pożywny posiłek dnia. Do tego dochodzi przyjemny wystrój i naprawdę zaangażowana obsługa, więc te pół godziny spędzone w Kafej zdecydowanie będziemy miło wspominać.


Jeszcze kilkanaście kroków i swoim widokiem przywitał nas Spodek, oczywiście z gigantycznymi kolejkami. Ale czego innego można się spodziewać, skoro właśnie dziś rozgrywane były finały Starcrafta 2 oraz CS:GO? Mimo wszystko odniosłem wrażenie, że kolejki były mniejsze niż w zeszłym roku.


Na stanowisku sklepu X-com były wyjątkowo kuszące promocje, więc zaopatrzyłem się w podkładkę SteelSeries (jedyne 19zł!) z nadzieją że może jakiś nowo mianowany mistrz Starcrafta 2 mi ją podpisze. No to czas na kilka fotek głównej sceny.


Dwa gigantyczne telebimy pozwalały bez problemu śledzić akcję praktycznie z każdej części Spodka. Widoczność, ostrość obrazu i kąty widzenia były wprost doskonałe. Dźwięk krystalicznie czysty i wystarczająco głośny.


Każdy detal ogromnej sceny został doskonale przemyślany. Dynamiczne, oszałamiające światła przygasające podczas rozgrywki po to, aby pod koniec danego meczu można było je ponownie podziwiać w całej okazałości. Okrzyki komentatorów zachwyconych błyskotliwymi zagraniami i owacje publiki (nieraz na stojąco) tworzyły niezapomniane widowisko.


Nasz rodzimy gracz Nerchio (Zerg) co prawda przegrał z koreańskim Poltem (Terran) 0:3 w półfinale, ale i tak uplasował się na podium i dał nam mnóstwo radości. W końcu to jedyny z Polaków, któremu udało się zajść tak daleko i zagrać na wielkiej scenie w Spodku. Na moje pytanie "Czy jest w ogóle jakiś sposób na tych Koreańczyków?", Artur odpowiedział z uśmiechem - "Jest, ale niestety nie dzisiaj". W oczekiwaniu na finał zrobiłem rundkę po korytarzach Spodka. Spotkałem tam wiele uroczych cosplayerek, które chętnie pozowały do zdjęć.



Większość strojów było wykonanych naprawdę profesjonalnie, z wielką dbałością o szczegóły. Aż strach było dziewczyny obejmować, żeby czegoś przypadkiem nie zniszczyć ;)



W hali expo trwały konkursy na najlepsze przebranie. Zasady nie były jakoś szczególnie restrykcyjne; Pani która dostała największe okrzyki i brawa - wygrała.


Rozejrzałem się także po okolicznych stoiskach, praktycznie wszędzie było pełno żądnych gadżetów graczy.


Interesująca scena NEEDforSEAT, gdzie można było przetestować różnorakie fotele nadające się zarówno do biura jak i dla zawodowych graczy.


Turnieje nieporównywalnie mniejszej rangi, ale zorganizowane nadal z dużym rozmachem.


Niepowtarzalna okazja do przetestowania najnowszego "dziecka" Creative Assembly - Total War: Warhammer.


Największe wrażenie bez dwóch zdań zrobiło na mnie "stoisko" Razer'a, o ile można je tak nazwać. Firma wstawiła do hali expo najprawdziwszy, piętrowy autobus! Niestety w sobotę kolejka do niego była tak duża, że postanowiłem spróbować szczęścia następnego dnia.


Ok zwiedzanie zwiedzaniem, czas na finał Starcrafta 2!




Po bardzo zaciętej rywalizacji, mistrzem Starcrafta 2 na tegorocznym IEM został Polt! Wygrał on 4:2 z Norwegiem Snute (Zerg). W kilku miejscach czytałem, że Terranie są obecnie najsłabszą rasą SC 2, ale w rękach koreańskiego gracza okazali się bezkonkurencyjni. Obaj zawodnicy byli niesamowici, a ich umiejętności z pewnością warte chwały i wygranych czeków. To co wyprawiali na swoich klawiaturach i myszkach... nie da się tego opisać, to trzeba zobaczyć na żywo.


Nagradzanie szczęśliwców czas zacząć! Medale przyznawał sam CEO Blizzard'a - Mike Morhaime. Chyba chłopaki ze stoiska Zamieci coś naściemniali, że o wyprawie na IEM dowiedzieli się ostatniej chwili. Gracze na scenie to (od lewej) Polt (Korea), Hydra (Korea) i Nerchio (Polska) - Snute (Norwegia) gdzieś chwilowo przepadł.

  
Polt za zwycięstwo w turnieju zgarnął 35000$. Jestem ciekaw czy w obliczu takiej publiki, skandowania, okrzyków "Polt, Polt", burzy oklasków i przypływie niepohamowanej radości w ogóle myśli się o pieniądzach.


Cały ReDeYe! Uważam, że mimo swojego wieku (44 lata) jest jednym z najsympatyczniejszych komentatorów i świetnie wykonuje swoją pracę. Człowiek - legenda jeszcze z czasów świetności Quake'a. Paul sam zszedł ze sceny i zapytał kto ma ochotę na zdjęcie czy autograf. 


Polt również bardzo chętnie pozował do zdjęć, a także podpisał mi podkładkę. Mimo, że ochroniarz mówił mu że jeśli nie ma ochoty to może w każdej chwili wyjść, on został do końca poświęcając czas zarówno tym mniejszym jak i większym dzieciakom :) Ciekawostką jest, że już wielokrotnie chciał porzucić Starcrafta 2, bo jak twierdzi nawet nie gra regularnie tylko ostro trenuje dopiero przed samymi turniejami. W każdym razie pełen respekt, dzięki mistrzu!


Cały Spodek wypełniony po brzegi, nawet za sceną został otwarty specjalny sektor aby tylko zmieścić jak najwięcej ludzi. Tak, to musi być finał Counter-Strike: Global Offensive pomiędzy szwedzkim Fnatic, a egzotycznym, brazylijskim Luminosity Gaming!


Każdy udany strzał i efektowna akcja były nagradzane burzą braw, a czasem okrzykami niedowierzania. 


Mimo ogromnego wsparcia polskiej publiczności, sympatyczni Brazylijczycy z Luminosity Gaming musieli uznać wyższość graczy Fnatic ostatecznie przegrywając 0:3. Wynik nie odzwierciedla jednak faktycznego przebiegu meczów, bo dla Szwedów nie był to przysłowiowy spacerek po parku. Jednak w końcu to właśnie oni okazali się wielkimi wygranymi turnieju.


Kto by pomyślał - Fnatic mistrzem IEM drugi rok z rzędu! W tym miejscu właściwie powinna zakończyć się moja relacja z drugiego dnia tej wspaniałej imprezy, bo zaraz po wielkim finale CS: GO wróciliśmy do hotelu. Poszliśmy jeszcze do hotelowego baru pogadać i wymienić się wrażeniami przy szklaneczce Whisky. Jakież było nasze zdziwienie kiedy naszym oczom ukazał się Carmac we własnej osobie! Jednak był bardzo zmęczony; zamienił z nami kilka słów, kulturalnie życzył wszystkim dobrej nocy i zaraz zawinął się do swojego pokoju. Widać było ile sił kosztuje go organizacja tego wielkiego przedsięwzięcia.
Share on Google Plus

About Deathcoil

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz