jeszczejedenlevel.blogspot.com - gry, komputery i konsole

Towarzyszą nam praktycznie od najmłodszych lat i stały się również inspiracją do stworzenia tego bloga

Zelda: Breath of the Wild Limited Edition - unboxing (Nintendo Switch)

Czym byłaby kolejna konsola bez ciekawych, wciągających tytułów? Nintendo nie rozpieściło nas co prawda pod względem ilości gier na swoją nową platformę, ale jest jedna perełka obok której po prostu nie wypada przejść obojętnie. Otwieramy Limitowaną Edycję Zeldy na Nintendo Switch!

Sporych rozmiarów pudło (na oko dwa razy większe niż odpowiednik z konsolą) musi kryć w sobie coś wyjątkowego...




Szybki rzut okiem na śliczną grafikę, którą został przyozdobiony karton oraz zawartość wymienioną z tyłu. Teraz możemy podnosić "wieko".


Pierwsze co wpada w ręce to plastikowe pudełko zawierające płytę z muzyką z gry. Jest też elegancka wkładka i lista utworów z tyłu opakowania. 




Kolejny element zestawu to pudełko z grą; podobnej wysokości, aczkolwiek nieco cieńsze niż boxy w które były kiedyś pakowane gry na PSP.




O ile na zewnątrz jeszcze nie jest tak źle, tak po otwarciu niektórzy mogą być zawiedzeni zawartością.




Mam wrażenie, że Nintendo nie do końca przemyślało wielkość pudełek do gier; malutka karta i jedna kartka papieru to wszystko co jest w środku. Jest tam jeszcze mnóstwo miejsca, które aż się prosi choćby o kilkustronnicową instrukcję. Kto wie... może kiedyś?


Pozostałą część dużego kartonu wypełnia kolejne pudełko.





Szybkie "ciach!" i wyciągamy ze środka styropianowe wypełnienie.



Jest! Figurka Master Sword of Resurrection.




Nie rozumiem marudzenia niektórych ludzi odnośnie jakości tej figurki. Moim zdaniem zarówno miecz jak i kwiatek prezentują się w rzeczywistości znacznie lepiej niż na przedpremierowych zdjęciach. Te elementy zostały wykonane z tworzywa podobnego do tego z figurek Illidiana i Arthasa, które prezentowałem na blogu jakiś czas temu. 




Sama podstawa jest ciężka; wygląda na to, że została wykonana z kamienia i następnie pomalowana.



To już wszystko. Jeżeli tylko macie miejsce na półce, zdecydowanie warto wysupłać z portfela dodatkową stówkę i cieszyć się unikatową, naprawdę dobrze wykonaną figurką. Przypomni Wam ona o tej wspaniałej grze, kiedy akurat nie będziecie mieli czasu do niej przysiąść. No cóż, zmykam odpalić Zeldę, bo znowu się stęskniłem... Relacja za jakiś czas, jak uda mi się nacieszyć sprzętem :) 
Share on Google Plus

About Deathcoil

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz